Fot. Team Sunweb

Dziewiąty etap Vuelta a Espana był dla Wilco Keldermana bardzo udany. Holender pokazał, że jest w stanie walczyć z najlepszymi, co może pozwolić mu co najmniej stanąć na podium w klasyfikacji generalnej.

Dziewiąty etap La Vuelty kończył się na legendarnym podjeździe do La Covatilli. Tam wytworzyły się pierwsze, nieco większe różnice między czołowymi góralami. W najlepszej trójce znalazł się m.in. Wilco Kelderman, który po ciężkim sezonie i trudnym początku wyścigu, wraca na właściwe tory.

U podnóża podjazdu nie czułem się najlepiej, a wiatr nie ułatwiał jazdy. Postanowiłem więc trzymać się w grupie i oszczędzać energię. Szybki atak byłby samobójstwem. W końcówce wyczułem swój moment i spróbowałem akcji, która zakończyła się pozytywnie. Zyskałem trochę czasu, co wciąż pozwala mi wierzyć

– powiedział Kelderman.

Obecnie największym problemem Holendra jest strata prawie dwóch minut, którą wyłapał podczas czwartkowego, wietrznego etapu. Mimo to, lider ekipy Sunweb wciąż jest jednym z najbardziej liczących się zawodników w klasyfikacji generalnej, ze względu na praktycznie największe umiejętności w jeździe na czas.

Nie wiem do końca na co mnie stać. Straciłem już sporo czasu, co mocno przeszkadza, lecz Vuelta jest długa. Zobaczymy co przyniesie drugi tydzień. Póki co mamy za sobą dwa trudne etapy, lecz przed nami jeszcze sporo okazji do zyskania cennych sekund. Na początku nie czułem się dobrze, bo brakowało mi wyścigowego rytmu. Teraz jest już lepiej. Nie chce jednak robić sobie wielkich nadziei

– dodał.

Kolarze do walki wrócą już jutro, podczas płaskiego etapu do Fermoselle. Kolejny górski etap zostanie rozegrany w najbliższy piątek.