Najmocniejsze zespoły boją się, że zmniejszenie liczby ekip do piętnastu będzie oznaczało kolejne problemy ze sponsorami.

W sezonie 2019 jeszcze nie powinno dojść do rewolucji – wyścigi będą rozgrywane pod aktualnymi zasadami, a w WorldTour zarejestrowane będzie 18 ekip (jedyna możliwość zmniejszenia dywizji to sytuacja, w której jedna z drużyn nie spełni wymogów licencyjnych).

2020 rok zapowiada się jednak zupełnie inaczej – według informacji cyclingnews UCI planuje zmniejszenie liczby zespołów najwyższej kategorii do 15 (trzy najsłabsze ekipy według rankingu “spadną” do ProContinental). Zmiany mają zajść także w kalendarzach – chociaż WorldTour nadal ma się składać ze 185 dni wyścigowych, to największe klasyki mają należeć do nowej One-day Series, a imprezy kategorii HC i .1 trafią do Pro Series, a wspomniane 15 zespołów WT spotka się z wymogiem ścigania przynajmniej 50 dni w niższych dywizjach.

W zamian jednak złagodzone zostaną przepisy dotyczące startów w wyścigach WorldTour. Dotychczas zespoły mają nakaz startów w najważniejszych imprezach takich jak wielkie toury, monumenty czy etapówki Criterium du Dauphine, Tour de Suisse, Tirreno-Adriatico. Od 2020 roku taki przepis dotyczyć ma tylko wielkich tourów i klasyków, a organizatorzy pozostałych rywalizacji będą musieli “ściągnąć” minimum 10 ekip pierwszej dywizji.

Peleton wyścigów WorldTour ma nadal składać się z 22 zespołów, z których 15 będzie zarezerwowane dla najwyższej dywizji. Pięć kolejnych to najlepsze ekipy ProContinental wybierane na podstawie rankingu 2 miesiące przed startem, a sami organizatorzy będą mieli możliwość przyznania jedynie dwóch dzikich kart.

Omawiane zmiany nie podobają się zespołom WorldTour, które zauważają, że taki system może “zabić” 3 odpowiednio zorganizowane drużyny. W przypadku braku statusu Worldtour kolarze i sponsorzy mają prawo do zerwania kontraktów lub walki o lepsze warunki finansowe, co może się przełożyć na kolejne kłopoty finansowe. Taki los spotkał przed dwoma laty IAM Cycling – nie mogąc zapewnić nakładów wystarczających na WorldTour, szefowie ekipy woleli zamknąć projekt niż jeździć w niższej dywizji.

Nie wiadomo też jak zareagują najwięksi organizatorzy tacy jak ASO (Tour de France, Vuelta a Espana czy Paryż-Roubaix) i RCS Sport (m.in. Giro d’Italia, Milano-Sanremo czy Il Lombardia). W ostatnich latach UCI wielokrotnie popadała w konflikt ze wspomnianymi organizacjami i pojawiały się groźby rozpadu istniejącego w kolarstwie systemu.