RCS Sport / Giro d'Italia

Były mistrz świata juniorów i orlików ponownie zaimponował znakomitymi umiejętnościami zjazdowymi i wyczuciem idealnego momentu do ataku. Obrońca tytułu z kolei miał problemy na łuku i po lekkiej kraksie musiał gonić peleton.

Matej Mohorić (Bahrain-Merida):

Jestem bardzo szczęśliwy, to dzięki drużynie. Dali mi możliwość ataku, mimo że Domenico Pozzovivo jest wysoko w generalce. Dostałem dzisiaj wolną rękę, by walczyć o etap. W końcówce nie byłem do końca pewny siebie, dlatego spróbowałem ataków w ostatnich 10km. Mimo tego Denz zaczął ze mną współpracować, więc zdecydowałem się zaryzykować walkę w finałowym sprincie. Jak zobaczyłem, że nie wychodzi mi z koła, to poczułem dodatkową moc i poszedłem do samej “kreski”. Myślę, że w tym roku zrobiłem duży krok naprzód. Dobrze się czuję w Bahrain-Merida, mam tu wsparcie i sporo okazji do jazdy na swoje konto. Mam nadzieję, że w dalszej części sezonu czekają kolejne sukcesy.

Tom Dumoulin (Team Sunweb):

Jestem bardzo zadowolony, że ekipa była tak mocna. Jestem im bardzo wdzięczny. Wykonali ogromną robotę, by nie pozwolić Chavesowi na powrót, a potem Sam jeszcze dociągał mnie po kraksie. Prowadzący grupę kolarz źle ocenił łuk i wszyscy za szybko weszliśmy w zakręt – zaczęliśmy hamować, a ja się spóźniłem i upadłem. Wezmę prysznic i jak kurz opadnie, to jestem pewien, że będzie boleć. Na razie jest ok, ale zobaczymy jutro. Yates jest piekielnie silny, to nieprawdopodobne. Wygrał lotną premię z wyjątkową łatwością. Byłem zaskoczony, że strata Chavesa sprawiła, że etap stał się szybki i ciężki. Wygląda na to, że miał zły dzień, ale to może się zdarzyć każdemu.