fot. Warszawski Klub Kolarski

Kolarze Warszawskiego Klubu Kolarskiego udanie zakończyli ściganie w XLV Międzynarodowym Wyścigu Kolarskim po Ziemi Kluczborskiej i Oleskiej.

Impreza odbyła się w dniach 1-3 maja. Do pokonania były cztery etapy, a ostatni z nich rozgrywany był pod nazwą Memoriał Joachima Halupczoka. Zwycięzcą tego dnia zostawał zawodnik, który zdobył najwięcej punktów na lotnych premiach. W takiej formule najlepiej poradził sobie Olaf Kobus z Warszawskiego Klubu Kolarskiego.

Nie było łatwo ale jestem zadowolony. To był mój pierwszy wieloetapowy wyścig w kategorii junior młodszy i od razu w międzynarodowej obsadzie. Od pierwszego etapu nastawiłem się na klasyfikację najaktywniejszego zawodnika (fioletowa koszulka). Po pierwszym dniu ścigania cel zrealizowałem i w kolejnym dniu trykot należał do mnie. Wiedziałem że nie będzie łatwo go obronić, bo konkurencja była silna, szczególnie ze strony zawodnika z Rosji Aleksandra Kozina. Niestety na kolejnym etapie Kozin uciekał większość etapu zgarniając premie i odbierając mi koszulkę. Ostatni etap, który był jednocześnie Memoriałem Joachima Halupczoka, miał zadecydować, który z nas wygra, bo różnica wynosiła 4 punkty. Drużyna pomagała mi na każdej z trzech premii, rozprowadzali mnie i walczyli o pozycje z Kozinem, co pomogło mi wygrać Memoriał. Niestety ostatecznie do koszulki zabrakło mi tylko 2 punktów. Może w następnym roku. I jeszcze słowo o organizatorach, którzy perfekcyjnie zorganizowali cały wyścig w każdym aspekcie. To były fantastyczne trzy dni i wrócę tu za rok.

Chociaż nie udało się spełnić głównego zadania, to zadowolony z występu był też Mateusz Gajdulewicz, który ćwiczył rolę jednego z rozprowadzających Kobusa oraz… zadebiutował w wyścigu etapowym.

Trzy rzeczy były dla mnie zupełnie nowe – to moja pierwsza etapówka, dystans był trzykrotnie większy przy wyższych prędkościach, a do tego byłem członkiem drużyny wspomagającej lidera. Trasa była płaska więc od razu po pierwszym etapie celem było utrzymanie koszulki najaktywniejszego kolarza, którą zdobył nasz lider Olaf. Byliśmy tego bardzo blisko ale niestety się nie udało. Pocieszeniem było zwycięstwo Olafa w memoriale na ostatnim etapie. Ja przede wszystkim starałem rozprowadzać się go na lotnych premiach, przeciągać do przodu oraz gonić odjazdy. Sam próbowałem paru skoków ale zazwyczaj ktoś puszczał koło albo nie chciał współpracować i nic z tego nie wychodziło. Format, oprócz terenu, bardzo mi odpowiadał, z dnia na dzień czułem się coraz lepiej chociaż zawsze zmęczenie było trochę odczuwalne.

Z podopiecznych dumny był Adrian Kucharek, dyrektor WKK. Mimo młodego wieku zawodników widać już u nich nieco kolarskiej taktyki i duże zgranie zespołu.

Drużyna spisała się bardzo dobrze. Widać w nich zgrany kolektyw i chęć pomocy liderowi. Każdy dał z siebie wszystko i cieszę się, że udało nam się sporo ugrać i być widoczną ekipą w peletonie. Każdy z zawodników dużo się uczy z każdym wyścigiem i wyciąga wnioski, przez co jestem spokojny o ich postawę na kolejnych startach. Tworzymy silny team i czekamy na kolejne starty, które już w Zamościu na Pucharze Polski.

W klasyfikacji generalnej XLV Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiegp po Ziemi Kluczborskiej i Oleskiej najlepszy był Kacper Majewski (KKS Gostyń). Najlepszym kolarzem WKK był Tadeusz Kaźmierczak – 37. lokata.

Podopieczni WKK ścigali się też na wspomnianym Pucharze Polski w Zamościu. Druga w młodziczkach była tam Maja Cieśla, siódmy w młodzikach Iwo Pacałowski, a wśród juniorów młodszych 30. lokatą musiał zadowolić się Olaf Kobus.