Brytyjczyk przed startem w Giro d’Italia ponownie musiał odpowiadać na pytania o salbutamol, ale przy okazji zapewnił, że jest w idealnej formie, by walczyć o tytuł.

Po zeszłorocznym sukcesie w Tour de France i Vuelta a Espana, w sezonie 2018 Christopher Froome postanowił spróbować zdobyć dublet, na który kibice czekają od 1998 roku – Giro d’Italia i Tour de France. We wcześniejszych latach lider Team Sky omijał włoski wyścig, by przyjeżdżać do Francji ze “świeżą nogą”, ale tym razem zmienił kalendarz.

Obecność na starcie w Izraelu jest dla mnie wyjątkowa, bo pierwszy raz celuję w Giro. Moja kariera zaczęła się we Włoszech, moje pierwsze lata ścigania do życie we Włoszech. Nigdy wcześniej nie jechałem w Giro d’Italia z myślą o klasyfikacji generalnej, ale po występie w Tour of The Alps czuję, że jestem na to gotowy, a na wsparcie mam ze sobą wspaniałą drużynę

– przyznał Froome na konferencji prasowej.

Wiele osób przewiduje, że na La Corsa Rosa możemy obejrzeć pojedynek Froome’a z obrońcą tytułu Tomem Dumoulin (Team Sunweb). Bardzo ważne mogą się okazać etapy jazdy indywidualnej na czas (pierwszy i szesnasty dzień), których w sumie jest prawie 45km.

Nie będę się opierał na czasówkach, by wygrać Giro. Trasa jest bardzo różnorodna, jest sporo czasówek, ale też wiele gór. Nie da się triumfować w tym wyścigu polegając na jednej specjalności, trzeba przyjąć kilka różnych taktyk. Każdy ma swoje podejście do rywalizacji, to część tej gry. Niektórzy widzą wiele okazji do walki, inni nie. Przyjrzałem się kilku kluczowym odcinkom, Monte Zoncolan i czasówce, która jest w tamtej okolicy

– kontynuował Brytyjczyk.

Tak jak przed Tour of The Alps, tak i tym razem Froome musiał odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących wrześniowego przekroczenia dopuszczalnej dawki salbutamolu. Nie zabrakło też porównania do sytuacji Alberto Contadora z 2010 i 2011 roku – u Hiszpana wykryto śladowe ilości clenbuterolu, ale przed ogłoszeniem dyskwalifikacji El Pistolero zdążył wygrać Giro d’Italia i zająć piąte miejsce w Tour de France. Wyniki zostały później odebrane.

To zupełnie inna sytuacja, ale przyjeżdżając na ten wyścig w ogóle nie myśląc o takim scenariuszu. Podstawą mojego podejścia jest stwierdzenie, że nie zrobiłem niczego złego. Nie ma żadnych podstaw, dla których miałbym się nie ścigać. Mogę zrozumieć ogólną frustrację. Cały proces miał pozostać w tajemnicy, więc to uszanujemy. Walczymy o udowodnienie, że nie popełniłem błędu, nie będę tego ciągle komentował. Jak będzie coś nowego, to o tym porozmawiamy. Na ten czas jesteśmy w środku procesu wytoczonego przez UCI

– wyjaśnił Froome.