fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Fenomenalny zeszły sezon i udany początek tegorocznej kampanii zwiastowały, że mistrz olimpijski z Rio ponownie kroczy zwycięską ścieżką. Wyniki w Omloop Het Nieuwsblad i kiepski występ w Strade Bianche to pierwsze znaki zapytania o formę Belga.

Greg van Avermaet rozmawiał z dziennikarzami podczas Tirreno-Adriatico i sam zwracał uwagę na to, że nie ma co porównywać tegorocznego sezonu z ubiegłym.

Ciężko to zestawiać ze sobą, mówiłem to już na początku roku. Byłem niesamowity w 2017, wygrywałem albo byłem drugi w każdym wyścigu jakim jechałem. Mając taką samą nogę jak wtedy ciężko będzie to powtórzyć, bo dużo zależy od szczęścia. Zobaczymy jak będzie teraz, ale nie oczekuję takich samych wyników. Mam nadzieję na jedno lub dwa wielkie zwycięstwa, nawet jedno będzie wystarczające.

Dość powiedzieć, że tylko podczas ubiegłorocznej wiosny van Avermaet wygrał Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke, Gent-Wevelgem i Paryż-Roubaix, a także był drugi we Flandrii. Po udanych występach w Volta Valencianna i Tour of Oman przyszły pierwsze rozczarowania i odległe miejsca w Omloop, Kuurne-Bruksela-Kuurne oraz Strade Bianche.

Byłem rozczarowany po Strade, oczekiwałem czegoś więcej, ale nie miałem dobrej nogi i nie zaprezentowałem się tak jak chciałem. To był dziwny dzień, wyjątkowe warunki, a ja nie czułem się najlepiej po tygodniu jazdy w belgijskim zimnie. Teraz wydaje mi się, że jest już okej i mam nadzieję na lepsze rezultaty w Tirreno-Adriatico. Potem znów od nowa od Milano-San Remo do Amstel Gold Race. Znów chcę być na najwyższym poziomie, podobnie jak rok temu.

Nie tylko w Strade Bianche van Avermaet miał problemy, bo dość powiedzieć, że 34. miejsce osiągnięte w Toskanii to najlepszy jego rezultat z pierwszych tegorocznych klasyków.

Otwierający weekend był ciężki, a ja nie byłem dostatecznie dobry by móc wyrządzić krzywdę rywalom. Byłem gdzie trzeba, ale brakowało mocy by zrobić jakąś różnicę. Byłem faworytem, broniłem tytułu, wygrałem etap w Omanie, a dodatkowo kilku faworytów brakowało i mimo tego nie byłem w stanie przyspieszyć, a po Bosbergu nie miałem w ogóle już możliwości, by liczyć się w walce o wygraną

Podczas Kuurne było już trochę inaczej i byłem nawet zadowolony, ale na Strade coś poszło nie tak. Forma była okej, ale problem pewnie był w tym, że wróciłem ciepłego Półwyspu Arabskiego do zimnej Europy, a rok temu różnica pogody była nieco mniejsza

-podsumował swoje starty lider BMC Racing Team