Fot. Mitchelton Scott

Dla 33-letniego kolarza z RPA Daryla Impeya (Mitchelton-Scott) zwycięstwo w Tour Down Under jest krokiem milowym w kolarskiej karierze. Z kolei André Greipel (Lotto-Soudal) powiększył imponujący dorobek etapowych wygranych w australijskim wyścigu do osiemnastu, potwierdzając jednocześnie, że wraca stary, dobry “Gorilla”. 

De facto Daryl Impey zapewnił sobie pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej na przedostatnim etapie z metą na legendarnej dla australijskiego kolarstwa górze Willunga Hill. Ostatni etap będący kryterium ulicznym w Adelajdzie musiał jedynie (albo i aż) bezpiecznie ukończyć w peletonie.

Czuję ulgę, ponieważ do momentu zakończenia wyścigu nie mogłem być pewien zwycięstwa.

Mieliśmy wszystko pod kontrolą, zwłaszcza dzięki tak doświadczonym kolarzom, jakimi są Mat Hayman i Damien Howson. Obaj wykonali niesamowitą pracę na czele peletonu…Byłem w dobrych rękach.

Możliwość założenia żółtej koszulki lidera Tour de France, którą miałem jakiś czas temu, była wyjątkowym momentem, ale to uczucie jest bliskie tamtemu. Pracowałem na ten sukces bardzo ciężko, ponieważ wiedziałem, jak ważny jest to wyścig dla naszej drużyny i naszych sponsorów. Spoczywała na nas ogromna presja, każdy oczekiwał od nas zwycięstwa, więc spełnienie tych oczekiwań jest wyjątkowym uczuciem.

To krok naprzód w mojej karierze. Udowodniłem coś sobie i jednocześnie przekonałem się, że do tej pory za mało w siebie wierzyłem. Pomagałem kolegom, którzy byli w mojej sytuacji, a to jest o wiele łatwiejsze. W związku z tym fakt, że byłem w stanie zaadoptować się do zmiany i unieść ten ciężar sprawia, że jestem bardzo szczęśliwy.

To jeden z najbardziej wyjątkowych wyścigów w sezonie, dlatego wrócę tu za rok i przypnę pierwszy numer do koszulki, bo przecież nie codziennie ma się taką możliwość

– powiedział Daryl Impey.

W tegorocznej, jubileuszowej (dwudziestej) edycji Tour Down Under André Greipel został jedynym sprinterem, któremu udało się wygrać więcej niż jeden etap. Niemiec triumfował na pierwszym odcinku i na ostatnim, powiększając dorobek etapowych zwycięstw w Australii do osiemnastu.

Fot. Lotto-Soudal

Fantastycznie jest zakończyć Tour Down Under z dwoma zwycięstwami. Ewan, Sagan i Viviani wygrali po jednym etapie, a ja chciałem pokonać ich raz jeszcze. No i zrobiłem to! Czuję się wspaniale.

Dzisiejszy etap był dość chaotyczny, ale ja i moja drużyna byliśmy spokojni i skoncentrowani. W pierwszej połowie etapu nie pracowaliśmy na czele peletonu. Później Thomas De Gendt wykonał większą cześć pracy i w końcówce pojawiliśmy się z przodu. Caleb Ewan był szybki jak kula armatnia, ale mimo to zdołałem go wyprzedzić.

Przeszłość nauczyła mnie, że dobrze jest rozpoczynać sezon w Tour Down Under, a gdy dodatkowo wygrywa się etapy, to jest niemal idealnie. Po dwóch pięknych tygodniach spędzonych w Australii wracam do domu w dobrym nastroju, kilka dni odpocznę i potem będę się przygotowywał do kolejnych wyścigów

– powiedział André Greipel.

Sprawozdanie z ostatniego etapu Tour Down Under można przeczytać tutaj. Wyścig ukończyło dwóch Polaków – Łukasz Wiśniowski (Team Sky) i Maciej Bodnar (BORA-hansgrohe).