Sędzia z Irlandii Północnej nie widział sensu w wysyłaniu do więzienia kierowcy, który przez nieuwagę zabił rowerzystę.

William Lappin 6 października 2016 roku spowodował wypadek, w którym zginął Stephen Lynch. Do zdarzenia doszło około 5:50 rano, gdy warunki świetlne były niezbyt dobre. Według przeprowadzonego śledztwa kierowca wjechał w rowerzystę od tyłu przy prędkości około 80km/h (w tym miejscu dozwolone było 110km/h). Nie było śladów hamowania.

Według biegłych Lynch nie posiadał tylnego światła (jedynie przednie), a nad ulicą świeciły latarnie, dzięki którym Lappin powinien widzieć rower z 62 metrów, 2.8 sekundy przed uderzeniem. Kierowca przyznał, że w momencie wypadku nie patrzył na drogę, gdyż… dmuchał nos.

Sędzia Mark Hamill nie zdecydował się na karę więzienia – skazał Lappina na 100 godzin prac społecznych i roczne pozbawienie prawa jazdy. W podsumowaniu Hamill powiedział:

[Biorąc pod uwagę okoliczności] maksymalną karą są trzy miesiące więzienia, nawet gdybym skazał go za wszystko, co się da. Jaki jest sens wysyłać człowieka do więzienia na trzy miesiące? Wyjdzie po sześciu tygodniach. Nie zrobię tego. Być może zszokuję rodzinę ofiary, ale tego nie zrobię. Takie sprawy są bardzo smutne i przykre, ale niestety sędzia nie jest w stanie cofnąć czasu, by naprawić to, co się stało.

Przy okazji sędzia przyznał, że te sytuacje powinny być ostrzeżeniem dla każdego z nas:

Każdy, kto jest kierowcą, mógłby zostać oskarżony o brak uwagi, moment niedbalstwa. Każdy z nas mógłby skończyć w takiej sytuacji jak pan Lappin, wystarczy kilka sekund nierozwagi.