Orica-SCOTT / greenedgecycling.com

Kiedy świąteczny kurz zaczął powoli upadać, przypominamy sobie o codziennych problemach czy zajęciach. Jak co roku, po głośnym “Christmas Day”, w naszych głowach wciąż dudnią głosy komentatorów NBA. W końcu kto nie oglądał Cavs z Warriors najedzony pierogami niech pierwszy rzuci kamieniem.

Co ma jednak NBA do kolarstwa szosowego? Wbrew pozorom wiele i wcale nie chodzi o pomysł wprowadzenia do World Touru sławnego salary cap. No dobrze, może o pochodną.

Od wielu lat, przy podpisywaniu nowych kontraktów lub wymienianiu graczy, kibice bardzo głośno dyskutują o wspomnianych ruchach swoich ukochanych klubów. Praktycznie każdy zawodnik jest uznawany za “underrated” (niedoceniony, za nisko opłacony itp) bądź “overrated” (przereklamowany, przepłacony itp). Bardzo często łatka ta podróżuje z koszykarzem do końca jego kariery.

Podobnie jest też w kolarstwie. Tutaj jednak nie mówi się o pieniądzach, a umiejętnościach danego zawodnika. Powinien być liderem, czy też nie? Może rola pomocnika stopuje jego karierę? Dziś postanowiliśmy przedstawić kilku zawodników, którzy w naszym mniemaniu zostają wpisani na listę “underrated”.

Daniel Martin

Dwa wygrane monumenty i kilka mniejszych wyścigów – mimo to zawsze w drugim rzędzie faworytów. Dan Martin od wielu lat udowadnia, że warto na niego stawiać. Kiedy tylko dostaje szansę – nie zawodzi.

Oliver Naesen

Choć wyniki, póki co, nie bronią go w znaczącym stopniu, Naesen jest jednym z kolarzy, o których kibice i specjaliści potrafią zapomnieć. Nie jest istotne, że jest był w stanie rywalizować jak równy z równym z Gregiem van Avermaetem. Może w przyszłym sezonie zamknie usta niedowiarkom?

Michael Albasini

Absolutny numer 1 w całym zestawieniu! Czy ktokolwiek z Państwa myślał kiedykolwiek o Albasinim jako zawodniku z topu? Szwajcar jest od wielu lat łączony z grupą kolarzy solidnych, ale nie wybitnych. Mimo to, kiedy tylko “zajdzie drużynowa potrzeba”, doświadczony kolarz potrafi rozłożyć na łopatki największych kozaków w peletonie. Gdyby tylko miał trochę więcej parcia na szkło…

Giovanni Visconti

Solidny w górach, bardzo dobry na krótkich hopkach, a do tego szybki i zrywny. Były mistrz Włoch jest obecnie wymarzonym pomocnikiem Vincenzo Nibalego. Choć pewnie jego rola bardzo mu odpowiada, jesteśmy więcej niż pewni, że wciąż stać go na wiele znakomitych rezultatów. Pytanie tylko, czy jeszcze przyjdzie na nie czas…

Jeśli mają Państwo inne typy, zapraszamy do dyskusji w komentarzach.