fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Czterokrotny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas ostro skomentował sprawę Chrisa Froome’a na swoich mediach społecznościowych.

Popularny “Panzerwagen” zwraca uwagę na to, że w tym przypadku ewidentnie stosuje się “podwójne standardy”, a także zauważa, że Brytyjczyk nie powinien stanąć na starcie jazdy indywidualnej na czas podczas mistrzostw świata w Bergen. Przez fakt, że od wyników próbki A do ogłoszenia wyników minęło dużo czasu zawodnik Katusha-Alpecin sugeruje, że ekipa Sky może liczyć na specjalne traktowanie ze strony kolarskich władz.

Stawką jest nasza wiarygodność!

Jestem bardzo zły. W sprawie Chrisa Froome’a widać, że są podwójne standardy. Inni sportowcy w momencie ujawnienia pozytywnego wyniku badania antydopingowego są od razu dyskwalifikowani, a on i jego drużyna otrzymali od UCI czas na wytłumaczenie się. Nie przypominam sobie, żeby coś takiego miało miejsce wcześniej. To niebywały skandal, tym bardziej, że Froome nie powinien w ogóle startować w mistrzostwach świata w Bergen.

Zarówno ja, jak i opinia publiczna, odnosimy wrażenie, że próbowano się porozumieć za plecami i znaleźć sposób na wyjście z tej sytuacji. Czyżby ekipa Sky była traktowana w sposób specjalny?

To wszystko powoduje, że tacy kolarze jak ja czy Marcel Kittel, którzy poważnie walczą z dopingiem, narażamy się na śmieszność. W tym wszystkim chodzi o naszą wiarygodność i wiarygodność naszego sportu. Potrzebujemy przejrzystych i konsekwentnych działań ze strony UCI, a póki co to co się tutaj wyrabia jest niejasne, niespójne, nieprofesjonalne i niesprawiedliwe

– zakończył Niemiec.