Fot. Orica-Scott / TDWsport

Mimo że kolarze mają rozmaite pomysły na to, jak zagospodarować wakacyjny czas po sezonie, to w gruncie rzeczy każdemu chodzi o to, aby odświeżyć ciało i umysł. Bardzo dobry specjalista od jazdy na czas Michael Hepburn z drużyny Orica-Scott, preferuje odstawienie roweru na kilka tygodni, zabawę z innymi dyscyplinami sportu oraz swobodne odżywianie. 

Były mistrz Australii w jeździe indywidualnej na czas, dwukrotny medalista olimpijski oraz bardzo dobry torowiec, Michael Hepburn, zakończył właśnie swój szósty sezon w barwach drużyny Orica-Scott. Tym razem w pełni skoncentrował się na wyścigach szosowych, podczas gdy w poprzednich sezonach przesiadał się z roweru szosowego na torowy.

Hepburn rozpoczął sezon od zwycięstwa w klasyku Michelton Bay Cycling, a w marcu zajął trzecie miejsce w jeździe indywidualnej na czas podczas Tirreno-Adriatico.

“Off-season” albo “offy”, jak zwykliśmy mawiać, jest po to, aby się wyłączyć, odświeżyć ciało, ale także umysł. Obecnie sezon trwa od stycznia do połowy października i nie zbyt wiele czasu, by złapać oddech.

Zazwyczaj po każdym sezonie na cztery lub pięć tygodni całkowicie odstawiam rower. To znakomita okazja do tego, by pożyć trochę normalnym życiem i zrobić rzeczy, na które nie miało się czasu w trakcie sezonu.

Lubię poleżeć na plaży, pobiegać, chodzić na piesze wycieczki, pograć w krykiet itp. W tym czasie dobrze jest też zliberalizować nieco swoje żywienie. W sezonie nie możemy jeść pizzy czy batatów z oczywistych powodów, ale w tym czasie dlaczego nie?

– opowiedział Michael Hepburn oficjalnej stronie internetowej drużyny Orica-Scott.

Podczas wakacji Australijczyk nie zapomina o planowaniu kolejnego sezonu, czyli układaniu kalendarza startów i określaniu celów. Treningi wznowi około dwa miesiące przed pierwszymi startami w Australii. Będą to długie i jednostajne przejażdżki w celu budowania bazy.