fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Końcówka ostatniego etapu Tour of Turkey przebiegała niezwykle nerwowo. Diego Ulissi zdołał jednak znaleźć się w odpowiednim miejscu i obonić koszulkę lidera.

Już od przekroczenia linii mety, Włoch nie krył zadowolenia ze swojej postawy. Później dane mu było jedynie to potwierdzić.

Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy. Bardzo chciałem pojechać dobry wyścig i udało mi się to. Fakt, że zabieram do domu kolejny triumf w generalce dodaje mi skrzydeł

– powiedział podczas finałowej konferencji prasowej.

 

Zgodnie ze słowami zwycięzcy 53. edycji Tour of Turkey, ostatnie 2 kilometry były bardzo nerwowe, ze względu na ukształtowanie terenu i ilość zakrętów.

Końcówka była dziś bardzo nerwowa. Podjazd nieoczekiwanie stworzył pewne różnice, przez co byłem blisko straty kilku ważnych sekund. Na szczęście, jako ekipa, pracowaliśmy doskonale przez cały dzień, dzięki czemu w najważniejszym momencie byłem w odpowiednim miejscu, kontrolując sytuację

– dodał.

Co mocno zaskoczyło dziennikarzy z całego świata, Lider UAE Team Emirates nie myślał nawet o walce o etapowe zwycięstwo.

Nie zamierzałem walczyć o etap, nawet o tym nie myślałem. Byłem skrajnie skoncentrowany na koszulce lidera, którą chciałem za wszelką cenę utrzymać. Poza tym z takimi kolarzami jak Theuns nie miałbym w końcówce szans

– powiedział ze spokojem Ulissi.

Włoch potwierdził też, że wygrana w Turcji jest dla niego niezmiernie istotna.

Myślę, że wygrana w Turcji jest moim najlepszym wynikiem w sezonie, ważniejszym nawet od triumfu w Kanadzie. Tutejszy wyścig należy przecież do cyklu World Tour. Mam nadzieję, że uda mi się z podobnym przytupem rozpocząć kolejny sezon

– zakończył.

Ze Stambułu, Dawid Gruntkowski