fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Podczas tegorocznego Tour of Turkey, Sam Bennett jest w naprawdę imponującej formie. Jego czwarte etapowe zwycięstwo zrobiło wrażenie na wszystkich zgromadzonych. Sam zawodnik nie wydawał się być jednak bardzo zaskoczony.

Irlandczyk przyznał dziś, że na królewskim etapie do Selcuk nie czuł się najlepiej, przez co dojechał do mety daleko. Dziś było już zdecydowanie lepiej.

Wczoraj czułem się bardzo źle na każdym podjeździe, przez co przyjechałem w ogonie. Dzisiaj było już zdecydowanie lepiej. Na ostatnim podjedzie miałem nieco problemów, ale ostatecznie udało się dojechać w pierwszej grupie i odnieść kolejne zwycięstwo

– powiedział podczas konferencji prasowej.

Największa gwiazda tegorocznego wyścigu zdradziła też jak wyglądał dzisiejszy finisz.

Sprint był bardzo chaotyczny. Wszyscy podchodzili do niego z dużą agresją, a po selekcji na podjeździe, w peletonie utrzymało się niewielu pomocników. Ostatnie kilkaset metrów było mimo to bardzo szybkie. W samej końcówce udało mi się dobrze ustawić, co w dużej mierze pomogło mi wygrać

– dodał.

Kolarz ekipy BORA – hansgrohe stoi przed szansą wygrania wszystkich grupowych sprintów podczas Tour of Turkey 2017. Irlandczyk woli jednak studzić nastroje przed etapem w Stambule.

Nie jestem w stanie powiedzieć jak będę czuł się jutro. Zgodnie z tradycją powinienem okazać się najlepszy, ale wszystko okaże się na trasie. Na pewno trasa bardziej mi odpowiada, ale w końcówce z pewnością będzie cięzko

– zakończył.

Z Izmiru, Dawid Gruntkowski