fot. Marek Bala / naszosie.pl

Podczas Tour of Turkey, kolarze CCC Sprandi Polkowice zakończą sezon. O plany wyścigowe i obecną sytuację kadrową w zespole zapytaliśmy Piotra Wadeckiego.

Już dzisiejszego popołudnia poznamy pierwszego zwycięzcę etapowego podczas Tour of Turkey 2017. Na każdym z zaplanowanych odcinków, według Piotra Wadeckiego, powinniśmy oglądać przedstawiciela “Pomarańczowych”.

Jest to dla nas ostatni wyścig sezonu, który chcieliśmy maksymalnie przedłużyć, jeżdżąc w dobrej pogodzie. Przyjechaliśmy tutaj młodym składem, który ma zbierać doświadczenie, ale liczymy też na solidny występ Leszka Plucińskiego w generalce, który na królewskim etapie ma szanse dojechać z najlepszymi. Na płaskich etapach liczymy na Frantiska Sisra i Jonasa Kocha

– powiedział najpopularniejszy polski dyrektor sportowy.

W ostatnich tygodniach, najmocniejszy zespół w kraju, dokonał kilku istotnych wzmocnień. Jednocześnie jednak do tej pory nie było wiadomo kto w zespole zostanie. Wszystko wskazuje na to, że młoda pomarańczowa armia nadal będzie miała możliwość rozwoju w zespole drugiej dywizji.

Większość zawodników obecnych na wyścigu ma ważne kontrakty z naszym zespołem, lecz nie informowaliśmy o tym mediów. Może dwóch z nich jeszcze nie podpisało nowych umów, ale z pewnością mogą być o to spokojni. Na pewno jednak z kilkoma kolarzami się pożegnamy, co jest naturalną koleją rzeczy. W przyszłym sezonie w ekipie znajdzie się sześciu kolarzy zza granicy, a resztę składu stanowić będą krajowi kolarze

– dodał Wadecki.

Istotną zmianą w składzie CCC Sprandi Polkowice jest utrata jana Hirta. Według popularnego “Wadka”, Czecha może z powodzeniem zastąpić Paweł Cieślik.

Myślę, że Paweł Cieślik może zastąpić Hirta. Jak każdy wie, jest to bardzo dobry góral o lepszej technice niż wspomniany Czech. Potrafi też zabrać się w dynamiczny odjazd, czego Janowi brakowało. Liczymy, że Paweł przy dobrym programie i odpowiednim przygotowaniu będzie w stanie jeździć tak dobrze jak Hirt. Do tego mamy też Antunesa, który także w górach czuje się świetnie

Transfer Amaro Antunesa wzbudził wśród polskich kibiców największe kontrowersje. Selekcjoner reprezentacji Polski zapewnia jednak, że Portugalczyk został odpowiednio sprawdzony i może być ważnym punktem zespołu.

Kiedy ktoś robi dobry wynik, zawsze inni będą się w tym doszukiwać pewnej sensacji czy podtekstów. Prześledziliśmy jego historię i trzeba przyznać, że za czasów juniorskich prezentował się naprawdę solidnie. Może po prostu zabrakło mu szczęścia, przez co nie złapał lepszego kontraktu. Prześwietliliśmy i przebadaliśmy go bardzo dokładnie i nic nie wykazywało niezgodności z paszportem biologicznym. Wiadomo, podejrzenia zawsze się pojawiają, lecz tym razem są one zdecydowanie nie trafione

– zakończył Wadecki.

Z Antalyi, Dawid Gruntkowski