fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Sezon 2017 nie jest dla Przemysława Niemca udany. Z najważniejszego dla niego wyścigu w kalendarzu – Giro d’Italia – wyłączyła go kontuzja, której nabawił się w wyścigu dookoła Chorwacji. Kolarz UAE Team Emirates chce uratować rok solidnym startem w Vuelta a Espana.

Przede wszystkim powiedz jak się czujesz przed startem we Vuelcie. Na Tour de Pologne nie było tak dobrze, jak chciałeś. Jak jest teraz?

Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że na Vuelcie będę czuł się zdecydowanie lepiej. Na Tour de Pologne nie udało mi się wykręcić dobrego wyniku, ale bardzo potrzebowałem tego startu. Wcześniej przez 100 dni się nie ścigałem, więc bardzo brakowało mi wyścigowego rytmu, który z pewnością przyda się w Hiszpanii. Jestem dobrej myśli.

Skoro forma powinna być dobra, to w jakiej roli będziemy Cię oglądać? W składzie Twojego zespołu znajdują się zarówno Costa, jak i Meintjes. Będziesz im pomagał, czy raczej skupisz się na pojedynczych etapach?

Rozmawiałem już o tym z dyrektorami i wspólnie ustaliliśmy, że raczej skupię się na etapach. Naturalnie, jeśli któryś z naszych chłopaków będzie bił się w generalce, może też liczyć na moją pomoc. Głównym celem będzie jednak zgarnięcie czegoś na własne konto. Mam już zwycięstwo na Lagos de Covadonga, więc może tym razem wjadę pierwszy na Angliru, choć nie będzie to łatwe. Trudnych etapów jest bardzo wiele, więc z pewnością kilka razy ucieczka przyjedzie przed peletonem. Od początku trzeba być skupionym, bo już trzeciego dnia czeka nas ciężka przeprawa.

Skoro skupiasz się na jeździe w odjazdach, czy masz już upatrzony jeden etap, na którym na pewno chciałbyś powalczyć?

Póki co nie studiowałem książki wyścigu, więc nie wiem gdzie na pewno upatrywałbym dla siebie szansy. Tak jak już wspomniałem, fajnie by było do Covadongi dorzucić Angliru, ale jakikolwiek plan odnośnie tego etapu może powstać dopiero dzień wcześniej. Myślę, że razem z całym zespołem będziemy przestawiać się z dnia na dzień, skupiając się na każdym kolejnym etapie, co także dla mnie może być dobrym rozwiązaniem.

Odbiegając już nieco od Vuelty, jakie są Twoje plany startowe na końcówkę sezonu?

Na pewno wystartuję w dwóch włoskich klasykach – Giro dell’Emilia i GP Bruno Beghelli. W planach mam też wyścig dookoła Turcji, lecz jeszcze nie wiadomo czy impreza się odbędzie. Z pewnością do końca sezonu nie będę się nudził.

Wciąż jesteś bez kontraktu na przyszły sezon. Czy w najbliższym czasie coś się zmieni?

Jesteśmy już po wstępnych rozmowach i jest duża szansa, że jeszcze rok zostanę w ekipie UAE Team Emirates. Mentalnie jeszcze nie jestem gotów na zakończenie kariery. Od dłuższego czasu nastawiam się na zrobienie tego za rok i zrobię wszystko, by tak właśnie było. Na Vuelcie chcę pokazać, że wciąż stać mnie na bardzo dobrą jazdę udowadniając, że warto we mnie inwestować. 

Czy w przypadku braku porozumienia z obecnym zespołem, rozważasz jazdę w drugiej dywizji?

Tym zajmuje się mój menadżer, który ma za zadanie dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, a ja mam tylko jeździć. Póki co nie wiem nic o ewentualnych umowach z innymi zespołami. Na pewno rozmawiałem z dotychczasowym pracodawcą, który oferuje mi dodatkowy rok umowy i finalizacja tego jest dla mnie priorytetem. Jeśli się nie uda, być może zejdę niżej, lecz bardzo chciałbym zostać w World Tourze.

Rozmawiał Dawid Gruntkowski