fot. © ASO/Alex BROADWAY

24-letni holenderski sprinter Dylan Groenewegen (LottoNL-Jumbo) odniósł prestiżowe zwycięstwo na Polach Elizejskich w Paryżu. Jest to drugi etapowy triumf holenderskiej ekipy w tegorocznym Tour de France – siedemnasty etap padł łupem Primoza Roglica. 

Były mistrz Holandii wszedł w ostatni zakręt na kole rozprowadzającego Alexandra Kristoffa (Katusha-Alpecin) Ricka Zabela, a następnie zajął jego miejsce. Sprint rozpoczął dwieście pięć metrów przed metą, i mimo że Andre Greipel (Lotto-Soudal) był od niego szybszy na ostatnich pięćdziesięciu metrach, to Groenewegen jako pierwszy przekroczył kreskę, wygrywając najbardziej prestiżowy sprinterski finisz w zawodowym kolarstwie szosowym.

To wspaniałe miejsce dla sprinterów. Wygrana na Polach Elizejskich sprawia, że ten dzień jest idealny. Mamy tylko pięciu kolarzy w drużynie, ale tylu dziś wystarczyło. Moi koledzy wykonali świetną pracę. Wyprowadzili mnie na dobrą pozycję, zająłem koło Alexandra Kristoffa i ruszyłem do mety. To moje pierwsze zwycięstwo w Tourze. Gdy byłem dzieckiem oglądałem ostatni etap Tour de France w telewizji, a teraz sam tutaj triumfuję. To wspaniałe

– powiedział Dylan Groenewegen.

Z materiału video opublikowanego przez drużynę Lotto NL-Jumbo dowiadujemy się, że Dylan Groenewegen pochodzi z kolarskiej rodziny. Gdy miał siedem lat był zbyt niski, by dopasować sobie któryś z rowerów dostępnych w sklepach. Na szczęście jego dziadek zajmował się konstruowaniem jednośladów i zbudował dla niego odpowiedni rower, na którym jeździł pięć lat. Ma go do dnia dzisiejszego. Na zakończenie filmu powiedział, że marzy o wygraniu chociaż jednego etapu w trzytygodniowym wyścigu, a w szczególności chciałby unieść ręce w geście triumfu na Polach Elizejskich w Paryżu. Zadeklarował, że to marzenie będzie w nim trwało do dnia, w którym się spełni. Dziś jest ten dzień.