Team Katusha-Alpecin / Tim de Waele

Rosjanin próbował zaatakować niedługo po “przygodzie” Toma Dumoulina, ale Dmitriy Konyshev powstrzymał swojego podopiecznego przed odjazdem z peletonu.

30km przed metą doszło do nietypowego zdarzenia – lider wyścigu musiał się zatrzymać “za potrzebą”, co wprowadziło spore zdziwienie również wśród rywali. Na początku podjazdu pod Umbrailpass wszyscy zwolnili, ale dziwny ruch wykonał Ilnur Zakarin (Katusha-Alpecin) – Rosjanin zaatakował, ale po chwili wrócił do grupki. Okazuje się, że stał za tym dyrektor sportowy szwajcarskiego zespołu, Dmitriy Konyshev.

Planowaliśmy kilka ruchów, ale zrobiło się małe zamieszanie jak lider nagle zatrzymał się “na toaletę”. Zakarin spróbował zaatakować, ale go powstrzymałem, by zrozumieć co się wydarzyło. Zamiast uciekać Ilnur miał tylko doskakiwać do innych chętnych.

Zakarin wysłuchał polecenia dyrektora sportowego i utrzymywał się z najlepszymi niemal do szczytu podjazdu. 20-kilometrowy zjazd był sporym wyzwaniem dla niezbyt dobrego technicznie Rosjanina, ale piąte miejsce i 34 sekundy straty do Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida) można uznać za dobry wynik.

Złapał dobry rytm z Quintaną i Pozzovivo, ale nie było możliwości walki na zjazdach, bo wiemy, że to nie jest jego największa umiejętność. Stracił koło 30 sekund do Nibalego na etapie, ale dla mnie jest OK, bo zyskał nad innymi rywalami

– zakończył Konyshev.

Dzięki dobrej jeździe na królewskim etapie Zakarin awansował na piątą pozycję w klasyfikacji generalnej. Rosjanin traci 2 sekundy do czwartego Thibaut Pinota (FDJ) i 1:28 do podium.