Movistar Team / movistarteam.com

Bask triumfował na ósmym etapie Giro d’Italia po znakomitym finiszu w Peschici. Wcześniej jednak emocje przyniosła walka o koszulkę lidera w wykonaniu Valerio Conte i zaskakujący atak Mikela Landy.

Po etapie Bask reprezentujący Team Movistar nie posiadał się ze szczęścia. Przyznał, że początkowo w ogóle nie było planu, by atakować.

Gorka Izagirre (Movistar Team):

Nie mieliśmy w planach załapania się w ucieczkę, ale na długim zjeździe pojawiła się szansa, a poza tym mogliśmy pilnować kolarzy z mocnych ekip, więc zdecydowaliśmy się spróbować. Skoro już udało się odjechać, to kontynuowałem walkę. Kiedy Conti przewrócił się zaraz przede mną, to miałem chwilę zawahania, ale zobaczyłem, że mam przewagę i uznałem, że idę pełnym gazem do samego końca. To był naprawdę długi podjazd jak na taką akcję, ale jestem niesamowicie szczęśliwy, że się udało! To największe zwycięstwo w mojej karierze. Spędziłem tyle lat w poszukiwaniu sukcesu w Wielkim Tourze, tak wiele ucieczek i wysokich miejsc. Spełnienie marzeń na takim etapie Giro – nieprawdopodobne. To duża poprawa morale dla drużyny, nasza pewność siebie mocno wzrosła. Na Blockhausie zaczyna się zupełnie inne Giro – w niedzielę możemy być świadkami interesujących rozstrzygnięć.

Valerio Conti przez znaczną część etapu był wirtualnym liderem Giro d’Italia. Duża praca Quick-Step Floors, a następnie kraksa zaledwie kilometr przed metą pozbawiły jednak Włocha szans na walkę o sukces.

Valerio Conti (UAE Team Emirates):

Wielka szkoda. Popełniłem błąd i jest mi bardzo przykro. Wierzyłem w zwycięstwo. Chyba przesadziłem w zakręcie zbyt mocno pedałując. Może miałem w sobie zbyt wiele adrenaliny, by powalczyć w finale. Upadłem z butem wciąż wpiętym w pedał i straciłem czas. To był idealny etap w moim wykonaniu, na ostatnich kilometrach w czołówce zostali tylko najsilniejsi kolarze z ucieczki i byliśmy gotowi do walki o wygraną. Mogę jedynie powiedzieć, że czułem się dobrze i wierzyłem w sukces, a teraz jest mi bardzo przykro, jestem zawiedziony. Mam nadzieję, że pojawi się kolejna szansa, bo mam dobrą formę.

Na przedostatnim podjeździe z peletonu zaatakował Mikel Landa. Hiszpan śmiałym skokiem zaskoczył rywali i przez chwilę wydawało się, że może uzyskać przewagę na finałową wspinaczkę. Akcję kolarza Team Sky zlikwidowała jednak bardzo mocna praca FDJ.

Mikel Landa (Team Sky):

Bez zastanowienia zdecydowałem się na atak. Naszym głównym celem było przyjechać bez strat, ale zobaczyłem okazję i spróbowałem akcji. Zobaczymy co będzie jutro. To powinien być dla mnie dobry etap i myślę, że muszę próbować zyskać trochę czasu.