fot. Giro d'italia

Tym razem Davide Bramati nie musiał błyszczeć geniuszem taktycznym. Trudny manewr zawracania na rondzie okazał się wystarczający, by wywieźć najmocniejszych rywali w pole, kolejny raz umożliwiając jego drużynie zgarnięcie pełnej puli. I jeśli był w tym wyścigu moment, kiedy Fernando Gaviria był do pokonania w sprincie, to najprawdopodobniej już minął. W czwartek przenosimy się na drugą stronę Cieśniny Mesyńskiej, a Kalabria jak zwykle wita nas swoimi obłymi wzgórzami, uśpionymi wioskami i finałem, który może przynieść niespodziewane rozwiązania. W końcu tam nic nie jest tym, na co wygląda…

Obserwując peleton przemierzający szosy wijące się wzdłuż cichego kalabryjskiego wybrzeża powinniśmy pamiętać, że pod powierzchnią kryją się niemal niemierzalne pokłady energii. Z punktu widzenia teorii tektoniki płyt, obszar oddzielający Sycylię od czubka Półwyspu Apenińskiego jest wyjątkowo kruchą i niestabilną konstrukcją, a dymne sygnały ostrzegawcze nieustannie wysyłane przez Etnę są tylko relatywnie nieszkodliwym wyrazem tej aktywności. To kolizja zachodzących na siebie w tym miejscu Płyt Euroazjatyckiej, Anatolijskiej i Afrykańskiej doprowadziła do jednego z najfatalniejszych w skutkach trzęsień ziemi 20. wieku, które w 1908 roku zrównało z ziemią całą Mesynę i miasta znajdujące się po drugiej stronie przesmyku.

Czy finał czwartkowego odcinka również zafunduje nam małe trzęsienie ziemi?

Oto, co na temat 6. etapu 100. edycji wyścigu Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 6, 11 maja: Reggio Calabria > Terme Luigiane (217 km, **)

Przenosimy się do Kalabrii, która jak zwykle wita nas swoimi zagubionymi w czasie wioskami, pagórkowatym krajobrazem i szczyptą antycznej architektury. Sennej atmosferze na pewno nie dadzą się zwieść uczestnicy wyścigu, na których czeka dynamiczna końcówka w Terme Luigiane (2 km, 5.3%, max. 10%). Na papierze idealnie odpowiada sprinterom w „typie ardeńskim”, jednak również niektórzy liderzy na klasyfikację generalną mogą pokusić się o urwanie kilku cennych sekund.

Włoscy sprinterzy w “typie ardeńskim”, jak Sonny Colbrelli, Fabio Felline czy Diego Ulissi, udali się na tylko poniekąd zasłużone wakacje, co diametralnie zmienia obraz czwartkowego odcinka. Nikomu chyba nie trzeba wyjaśniać, że szanse ucieczki są odwrotnie proporcjonalne do kombinacji siły i ilości drużyn zainteresowanych rozstrzygnięciem końcówki z dużej grupy.

W odjeździe dnia możemy spodziewać się Dario Cataldo, Pello Bilbao, Paolo Tiralongo (Astana), Giulio Ciccone (Bardiani-CSF), Jose Goncalvesa (Katusha Alpecin), Giovanniego Viscontiego (Bahrain-Merida), Jana Tratnika (CCC Sprandi Polkowice), Dylana Teunsa, Sylvana Dilliera (BMC Racing) czy połowę ekipy Cannondale-Drapac.

Na finisz z peletonu liczyć będą przede wszystkim szybcy Enrico Battaglin (LottoNL-Jumbo), Michael Woods (Cannondale-Drapac), Nathan Haas (Dimension Data), Luis Leon Sanchez (Astana), Jasper Stuyven (Trek-Segafredo) czy Enrico Gasparotto (Bahrain-Merida). Trudno nie trzymać kciuków za tego ostatniego – ekipa Vincenzo Nibalego potrzebuje bardziej realnego zwycięstwa niż to, które zafundował im wczoraj Luka Pibernik.

Z grupy liderów na klasyfikację generalną najwięcej zyskać powinni charakteryzujący się dużą dynamiką na tego typu końcówkach Tom Dumoulin (Team Sunweb), Geraint Thomas (Team Sky), Rui Costa (UAE Team Emirates), Adam Yates (Orica-Scott), Thibaut Pinot (FDJ).

Interesującym pytaniem jest również, jak w takim sprincie poradzi sobie Fernando Gaviria (Quick-Step Floors). Młody Kolumbijczyk raz za razem udowadnia, że niełatwo go włożyć do jakiejkolwiek szufladki i świetnie odnajduje się w niekonwencjonalnych rozwiązaniach. Chociaż teoretycznie finałowy podjazd w Terme Luigiane wydaje się dla niego zbyt trudny, kolejny raz może wszystkich zaskoczyć, a walka o kolejne punkty klasyfikacji punktowej będzie dodatkową motywacją.

 

Pełną zapowiedź 100. edycji Giro d’Italia można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj