Record Bank E3 Harelbeke 2017 / Tim De Waele / Quick-Step Floors

Belg nie jest pewien czy trasa norweskiego czempionatu nie będzie… za łatwa.

W tym sezonie Greg Van Avermaet (BMC Racing) spełnił swoje marzenie i wygrał monument – Paryż-Roubaix. Belg ma za sobą znakomitą wiosnę – zwyciężył jeszcze w Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke i Gent-Wevelgem oraz zajął drugie miejsca w Strade Bianche i Ronde Van Vlaanderen. Nie można się więc dziwić, że specjalista od klasyków liczy na dobry wynik w mistrzostwach świata.

Trener reprezentacji Belgii Kevin de Weert oraz dwaj kolarze Oliver Naesen (AG2R La Mondiale) i Yves Lampaert (Quick-Step Floors) pojechali do Bergen, by sprawdzić trasy wrześniowych zawodów. Van Avermaet nie mógł towarzyszyć kolegom, gdyż otwierał sklep rowerowy razem z byłym zawodowcem Rikiem Verbrugghe. Naesen poinformował jednak rodaka, że wspinaczki nie są zbyt ciężkie.

Powiedział, że nie jest tak źle. To nie jest duża niespodzianka. Trudność to coś pomiędzy Ronde Van Vlaanderen i Amstel Gold Race. Oglądałem już profile i widziałem, że podjazdy i przewyższenia są niezłe. Jedna ze wspinaczek ma ponad kilometr [Salmon Hill], ale przypomina Tiegemberg. Tak, jestem trochę zawiedziony, bo trasa nie jest superciężka

– powiedział Van Avermaet.

Już w 2015 roku prezydent Norweskiego Związku Kolarskiego wyjawił, że trasy będą pasowały dwóm liderom reprezentacji gospodarzy – Edvaldowi Boasson-Hagenowi i Alexandrowi Kristoffowi. Informację potwierdza mistrz tegorocznych klasyków.

W takich krajach zawsze biorą gospodarzy pod uwagę. Nie stworzą ciężkich mistrzostw, żeby Kristoff był w stanie jechać z przodu, ale trudności są takie, żeby oderwać typowych sprinterów jak Cavendish czy Kittel.