Giro d'Italia / RCS Sport

Broniący tytułu w La Corsa Rosa Włoch zachęca swojego rodaka do startu w najważniejszym wyścigu Półwyspu Apenińskiego.

Fabio Aru uczestniczył w ciężkiej kraksie podczas obozu treningowego w Sierra Nevada. Na szybkim zjeździe kolarzowi Astany eksplodowała tylna opona i Włoch nie zdołał utrzymać równowagi. Efektem upadku jest mocno poobijane kolano – zawodnik nie jest w stanie zginać nogi i musi odpocząć od roweru przynajmniej 10 dni. Przez to Aru zrezygnował ze startu w setnej edycji Giro d’Italia, która miała rozpocząć się na jego rodzinnej wyspie – Sardynii.

Swojego rodaka wsparł Vincenzo Nibali, który jeszcze w zeszłym sezonie jeździł z Aru w barwach Astany. Obecny lider Bahrain-Merida napisał list, który został opublikowany na łamach La Gazzetta dello Sport.

Fabio, nie trać nadziei! Jeszcze nie. Nawet jeśli jest bardzo ciężko, a czasami niemożliwie, to myślę, że wciąż istnieje szansa, by zobaczyć cię na starcie Giro d’Italia piątego maja w Alghero. Ty i ja jesteśmy dwoma wielkimi, włoskimi kolarzami na Wielkie Toury i wszyscy będą za tobą tęsknili, jeśli nie pojawisz się na Sardynii.

W moim sercu wierzę, że coś się zmieni w ciągu dziesięciu dni odpoczynku przepisanych przez profesora Combi. Jest mi bardzo przykro. Myślę jak kolarz, więc wiem jak to jest, gdy poświęcasz miesiące pracy dla celu tak wyjątkowego jak Giro d’Italia, które zaczyna się blisko domu, zwłaszcza dla nas, pochodzących z wysp i niemających zbyt częstych okazji do rywalizacji blisko krewnych. Jeśli wszystko poszłoby dobrze, to z pewnością byłbyś jednym z faworytów do walki o różową koszulkę.

Fabio Aru i menedżer Astany Giuseppe Martinelli wyrazili po wypadku ogromny żal. Nibali zachęca jednak młodszego kolegę do walki o powrót i odwrócenie złej karty. W sercu Aru powinna pozostać przynajmniej niewielka nadzieja pomimo straty trzech tygodni treningu w kwietniu.

Nie jestem lekarzem, ale czasamy jesteśmy w stanie leczyć się szybciej niż ludzie oczekują. Może wszystko potoczy się lepiej w najbliższych dniach… Fabio, nie trać nadziei, nawet jeśli rzeczy wydają się stracone. Cuda się zdarzają i naprawdę mam nadzieję zobaczyć cię na starcie “Giro 100”. Liczę na to, że jest szansa, byś zmienił zdanie. Wszyscy wiedzą co się stało i nikt nie liczyłby na twoją stuprocentową formę. Może jednak spróbujesz jechać i ewentualnie wycofać się jeśli nie będzie możliwości kontynuowania. Cokolwiek się stanie, to Giro może być przydatne przed Tour de France i w przyszłości.