Fot. Paryż-Roubaix

Kolarz z Australii w ubiegłym roku wygrał 114. edycję Paryż – Roubiax. W tę niedzielę przystąpi do obrony tytułu w “Piekle Północy”.

W wywiadzie dla portalu cyclingnews.com Australijczyk powiedział, że czuje się silny, pomimo tego, że droga przygotowań w tym roku różniła się od tej z zeszłego roku.

W tym roku moje przygotowania się zmieniły. W styczniu byłem trochę zdekoncentrowany, bo urodziły nam się bliźniaki. Jest to dla mnie i żony nowe, piękne doświadczenie. Przez to nie uczestniczyłem w żadnym obozie przedsezonowym mojej drużyny, ale już podczas Paryż – Nicea poczułem, że wracam na dobre tory

– powiedział zawodnik ekipy Orica – SCOTT.

Hayman przyznał, że jego drużyna z Jensem Keukeleire i Lukiem Durbridgem na czele osiągnęła wiosną bardzo dobre wyniki – drugie miejsce Keukeleire w Gent – Wevelgem czy czwarte miejsca Durbridge’a w Dwars Door Vlaanderen i E3 Harelbeke.

Na początku 2012 roku, gdy Orica rozpoczęła starty w zawodowym peletonie nie miała w swoim składzie kolarzy mogących odnosić sukcesy w brukowanych wyścigach. Po kilku latach trend ten się zmienił, czego potwierdzeniem był triumf Mathew Haymana w Paryż – Roubaix 2016.

Nie mieliśmy jeszcze spotkania, ale – nie z powodu ostatniej edycji, ale piętnastu lat doświadczenia w Roubaix – mam nadzieję, że będę z przodu w końcówce. Nawet jeśli nie dla siebie, to dla jednego z kolegów. Nie ustaliliśmy jeszcze taktyki, ale będę pierwszy do ataku i pomocy jeśli któryś z chłopaków będzie w lepszej formie, a ja poczuję, że to końcówka moich sił. Chciałbym kolejny raz świetnie się spisać i udowodnić, że to co zdarzyło się w zeszłym roku to nie przypadek. Celuję w obecność w czołówce w odpowiednim czasie

– stwierdził Hayman.

Skład Orica – Scott na Paryż – Roubaix:

Sam Bewley, Luke Durbridge, Mathew Hayman, Jens Keukelerie, Alexander Edmondson, Luka Mezgec, Magnus Cort Nielsen.