Fot. BORA-hansgrohe

Mistrz świata wciąż odczuwa skutki kraksy z niedzielnego Ronde van Vlaanderen, ale Sagan ma nadzieję, że start w środowym wyścigu będzie najlepszą formą rekonwalescencji przed niedzielnym Paris – Roubaix

Poza tym, że start w Scheldeprijs ma stanowić formę testu zdrowia przed ostatnim z brukowych klasyków Sagan chce pojechać także z jeszcze jednego powodu. Start tegorocznego wyścigu odbędzie się w Mol, rodzinnej miejscowości Toma Boonena, dla którego start w niedzielnym Roubaix będzie jednocześnie zakończeniem kariery.

Słowak z BORA – hansgrohe odbył dziś półtoragodzinny trening by sprawdzić jak jego organizm zareaguje po kraksie na Oude Kwaremont. W wyniku upadku Sagan nabawił się kilku urazów: prawego ramienia, kolana, żeber, a najbardziej biodra i właśnie to powodowało najwięcej obaw w kontekście startu Słowaka w kolejnych wyścigach.

Mistrz świata widnieje wśród zgłoszonych zawodników, ale na wypadek niedyspozycji swojego lidera ekipa Ralpha Denka ma kilka możliwych opcji, a z nich najbardziej prawdopodobna wydaje się ta w której to rolę lidera przejmie Matteo Pelucchi. Możliwe jest także, że grupa postawił na młodego Niemca Pascala Ackermanna.