fot. CCC Sprandi Polkowice / Coppi e Bartali

Dyrektor sportowy ekipy CCC Sprandi Polkowice oraz szosowej kadry narodowej podsumował na oficjalnej stronie grupy triumf swojej ekipy w jeździe drużynowej na czas, gdzie “Pomarańczowi” zostawili w pokonanym polu m. in. Team Sky.

Czasówka podczas włoskiego wyścigu była rozgrywana w nietypowej formule. Grupy startowały w 4-osobowych drużynach, a że polkowicka ekipa liczyła sobie 8 kolarzy to Piotr Wadecki mógł wystawić dwie czwórki. “Słabsza” wykręciła 7. rezultat, a “mocniejsza” uzyskała czas lepszy o 2 sekundy od Team Sky i mogła cieszyć się z etapowego zwycięstwa.

Zwycięski zespół pojechał idealną drużynówkę. Kolarze dawali perfekcyjne, równe zmiany, cały czas utrzymując bardzo wysokie tempo. Praktycznie nie miał słabego punktu, czy też momentu.

Przy wyborze „czwórek” kierowaliśmy się tym, kto miał już okazję ścigać się lub więcej trenować w tym roku na rowerze czasowym, czy też w jeździe drużynowej. Ci, którzy byli bardziej obyci z jazdą na czas w tym sezonie pojechali w zespole A i jak się okazało, była to dobra strategia. Biorąc pod uwagę fakt, że Jonas Koch dołączył do nas dopiero kilka tygodni temu, a Alan Banaszek i Frantisek Sisr odbyli zaledwie jeden trening na rowerze czasowym, z wyniku drugiej „czwórki” też jesteśmy być bardzo zadowoleni.

Na porannym etapie byliśmy jedną z ekip, która prowadziła pogoń peletonu i chciała skasować ucieczkę. Niestety dojechała ona do mety z przewagą 19 sekund i przez to po tym zwycięstwie nie objęliśmy prowadzenia w generalce. Będziemy jednak walczyć o koszulkę. Już przed wyścigiem wytypowaliśmy na lidera Jana Tratnika i po tych dwóch pół-etapach ma sporą na to szansę.

W klasyfikacji generalnej kolarze CCC Sprandi Polkowice także są wysoko – Adrian Kurek zajmuje 3. miejsce, a oczko niżej jest Jan Tratnik. “Pomarańczowy” duet traci 10 sekund do lidera Lilliane’a Calmejane’a.