Fot. Orica-Scott

Zmienne szczęście towarzyszyło australijskiej drużynie Orica-Scott podczas drugiego etapu “wyścigu dwóch mórz”. Z rywalizacji musieli wycofać się Roger Kluge i Caleb Ewan, a Adam Yates finiszował w pierwszej dziesiątce. 

Niemiecki specjalista od sprinterskich pociągów, Roger Kluge, od kilku dni zmagał się gorączką i przeziębieniem, które to objawy nasiliły się podczas drugiego etapu wyścigu Tirreno-Adriatico, i zmusiły go do opuszczenia swoich kolegów. Kluge dał z siebie wszystko podczas drużynowej jazdy na czas, a na odcinku do Pomarance zdołał przejechać sto pięćdziesiąt kilometrów.

Z kolei sprinter Caleb Ewan, który celował w piątkowy etap, miał kraksę, w wyniku której ucierpiało jego ramię. Obyło się bez złamań, ale 22-latek nie dał rady kontynuować jazdy.

“Nie mamy szczęścia, to prawda. Jeśli chodzi o Rogera, to wiedzieliśmy, że cierpi, ale wycofanie się Caleba Ewana jest dla nas kompletnym zaskoczeniem i dużą stratą zarazem. Pozytywne jest chociaż to, że nic sobie nie złamał i powinien szybko dojść do siebie”, powiedział Matt White, dyrektor sportowy drużyny Orica-Scott.

Strata dwóch zawodników zmusiła kierownictwo drużyny do zmiany taktyki. Od trzeciego etapu pełnią uwagi będzie cieszył się Adam Yates, który zajmuje trzynaste miejsce w klasyfikacji generalnej, a do lidera Grega van Avermaeta (BMC) traci dwadzieścia trzy sekundy.

“Teraz nasze cele koncentrują się na Adamie. Na drugim etapie pojechał bardzo dobrze, nie przemęczał się, utrzymał się z najlepszymi i jest w grze o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej”, dodał White.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments