Fot. Bora-hansgrohe

Sam Bennett odniósł dla drużyny Bora-hansgrohe pierwsze zwycięstwo w historii. Na torze wyścigowym w Melbourne pokonał na finiszu Danny`ego van Poppela (Team Sky) oraz Scotta Sunderlanda (IsoWhy Sports – SwissWellness).

26 stycznia jest dla Australijczyków dniem wyjątkowym ze względu na święto narodowe. Obchodzić je można było oglądając dwie interesujące imprezy sportowe – wyścig kolarski oraz tenisowy turniej Australian Open. W momencie publikowania tego newsa trwa półfinałowy mecz między Rogerem Federerem a Stanem Wawrinką, który oglądają na korcie Chris Froome i Cadel Evans.


Kolarze pokonali dwadzieścia dwa okrążenia po torze wyścigowym Albert Park, co dało w sumie 116 kilometrów do pokonania. Wyścig trwał dwie godziny i dwadzieścia minut, a średnia prędkość wyniosła aż 49 km/h.

Mimo całkowicie płaskiego profilu nie brakowało ataków. Ostatni z odjazdów został skasowany dwa okrążenia przed końcem, dzięki pracy drużyn mających w swoich składach sprinterów.

Rozprowadzany między innymi przez mistrza świata Petera Sagana, Sam Bennett, nie pozostawił wątpliwości, że to on był najszybszy w miejscu, gdzie na co dzień ścigają się pojazdy napędzane nie siłą ludzkich mięśni, a wyposażonymi w wielką moc silnikami.

„Znakomicie mieć zwycięstwo za pasem już na samym początku sezonu. Chciałbym podziękować drużynie Bora-hansgrohe za to, że stworzyła mi wspaniały program startów oraz moim kolegom za pomoc i znakomite rozprowadzenie”, powiedział Bennett oficjalnej stronie internetowej Bory.

Race Melbourne był rozgrzewką przed niedzielnym Cadel Evans Great Ocean Road Race. Trasa wyścigu o wielką nagrodę byłego zwycięzcy Tour de France, przypomina tę z mistrzostw świata 2010. Podczas 174 kilometrów nie zabraknie ani pięknych widoków, ani wymagających podjazdów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments