Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z mistrzem świata z 2014 roku, Michałem Kwiatkowskim, z którym mieliśmy przyjemność rozmawiać podczas zgrupowania ekipy Sky na Majorce.

Jaki był dla ciebie sezon 2016?

Sezon 2016 był dla mnie trudny. Wyciągnąłem wnioski z popełnionych błędów. Przede wszystkim zmieniłem podejście do sezonu przygotowawczego, który w zeszłym roku potraktowałem zbyt poważnie. Zbyt wcześnie chciałem zwyciężać, a nie chodzi o to, żeby być w bardzo wysokiej formie cztery miesiące przed głównym celem sezonu. Teraz skupiam się na najważniejszych startach i nie chcę pokazywać całemu światu, że potrafię zwyciężać na Majorce.

W tym roku zaczynam inaczej niż w ubiegłym. Nie startuję w Challenge Mallorca, moim pierwszym wyścigiem będzie Volta a la Comunitat Valenciana. Potem pojadę w Volta ao Algarve, Strade Bianche, Tirreno-Adriatico, Mediolan-San Remo i Vuelta al Pais Vasco. W pierwszej części sezonu moim celem są ardeńskie klasyki – Liege-Bastogne-Liege, Fleche Wallone i Amstel Gold Race.

Zapłaciłeś za zmianę drużyny?

Myślę, że za zmiany zawsze się płaci, ale to są decyzje które podejmuje się w momencie podpisania kontraktu. Dzięki zmianom drużyny i trudnym momentom wiele się uczymy i mam nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości. Nie popadam jednak w paranoję i nie myślę, że nie umiem już jeździć na rowerze. W życiu każdego sportowca zdarzają się gorsze chwile.

Skąd wzięły się te błędy? Za bardzo słuchałeś tego, co mówią w Team Sky, czy nie słuchałeś swojego ciała?

Wiecie jak to jest…Gdy się zwycięża czuje się takie flow, zapominając jednocześnie, że człowiek jest tylko człowiekiem. Fajnie jest być w wysokiej formie już w styczniu, ale później ma to swoje konsekwencje.

Jak dużą rolę w niepowodzeniach w 2016 roku mogła odegrać głowa?

Głowa jest najważniejsza, zresztą chyba dla każdego sportowca. Wyścigi wygrywa się także głową, nie tylko nogami. Na przykład w pojedynku z Saganem, to głowa jest kluczowa. W głowie znajdują się takie same rezerwy jak w przypadku diety czy treningu.

Czy w Team Sky jest ktoś, kto pomaga wam pracować nad mentalnością?

Tak, jest psycholog, z pomocy którego można skorzystać w każdej chwili. Często jest jednak tak, że najlepszymi psychologami są nasze dziewczyny, żony, rodzina. Wszystkie moje problemy w poprzednim sezonie były szybko rozwiązywane w drużynie. Dużo rozmawiamy i nikt nie zostaje z tym sam.

Jaka jest twoja obecna forma w porównaniu z tą, którą miałeś w styczniu 2016?

Przede wszystkim jestem trzy kilogramy cięższy i ogólnie jestem w gorszej formie, ale to nie oznacza niczego złego. Chcę po prostu spokojnie wejść w sezon i myślę, że wszystko jest na dobrej drodze.

Masz na uwadze start w mistrzostwach świata w Norwegii?

Tak, ale to są zbyt dalekosiężne plany, by myśleć o nich teraz, nie wiem nawet, czy znajdę czas na rekonesans trasy. Teraz muszę skoncentrować się na moich bliższych celach, no i na zbieraniu jak największej liczby punktów World Tour po to, by Polska mogła wystawić pełny skład na MŚ. Za to też czuję się odpowiedzialny.

Wystartujesz w Tour de France?

Są takie plany, ale wiadomo jak jest z planami. W zeszłym roku też miałem jechać…

Mam wrażenie, że w Internecie wylała się na ciebie spora fala krytyki. Jak sobie z tym radzisz?

Są dwie opcje – albo się tym denerwować, albo się tym nie przejmować. Ja wybieram tę drugą. Słucham tylko konstruktywnej krytyki i jestem otwarty na uwagi od osób, które znam, i które szanuję. To nie jest też tak, że ja przyjmuję takie stanowisko: jestem Michał Kwiatkowski i wszystko wiem najlepiej. Jestem otwarty.

Co sądzisz o ostatnich kontrowersjach związanych z tajemniczą paczką i stosowaniem TUE przez Bradleya Wigginsa przed najważniejszymi dla niego startami, w tym wygranym Tour de France 2012?

Sprawy paczki nie znam. To jest szeroki temat poruszany przede wszystkim przez media. Jeśli zaś chodzi o Wigginsa, to nie rozumiem, dlaczego mówi się tylko o nim? Skoro nie ma transparentności wobec wszystkich kolarzy, którzy stosowali TUE, to dlaczego mamy mówić tylko o nim?

Zgadzasz się z Chrisem Froomem, który uważa, że reguły systemu TUE powinny być bardziej przejrzyste, ale zarazem także restrykcyjne?

Tak, ponieważ nie możemy czerpać w tej sprawie informacji tylko od rosyjskich hakerów. Powinniśmy przede wszystkim bazować na transparentności sportu. Skoro są rzeczy niepubliczne, które w momencie, gdy przeciekają wzbudzają kontrowersje, to dlaczego są one niepubliczne?

Froome uważa, że nie powinno wydawać się aż tylu pozwoleń na korzystanie z systemu TUE.

Tak, ale my nie wiemy ile rzeczywiście wydanych było tych pozwoleń, i w jakich sytuacjach. To jest dla mnie trochę dziwne, że rozmawia się potem o jednym przypadku…

Otrzymałeś kiedyś propozycję skorzystanie z systemu TUE?

To nie jest kwestia propozycji, czy się z tego korzysta, czy nie. Nie miałem do tej pory takich problemów ze zdrowiem, żebym musiał z tego skorzystać.

Akademia Copernicus, której jesteś założycielem, ma wielu dobrych, młodych kolarzy, którzy kończą kategorię junior. W kraju brakuje ekip dla orlików. Pomożesz im w jakiś sposób?

W Polsce jest wiele do zrobienia, jeśli chodzi o kategorię orlików. Nie chodzi nawet o same kluby, tylko o kadrę. Bo po co kluby, jeśli nie ma narodowej reprezentacji? Muszą być pieniądze na zgrupowania, na wyjazdy, na wyścigi. Żaden klub nie zaoferuje tego, co może zaoferować kadra, bo tylko ona ma prawo startu w Tour de L`Avenir czy w młodzieżowym Liege-Bastogne-Liege. Powstanie kadry orlików z prawdziwego zdarzenia byłoby bardzo istotnym krokiem w rozwoju tej kategorii. W Akademii natomiast skupiamy się na pomaganiu dzieciom i młodzieży, nie mam zamiaru rozbudowywać jej o orlików. Gdy mamy do czynienia z diamentem, to on na pewno sobie poradzi. Oczywiście, moja pomoc może polegać na pomocy załatwienia miejsca w ekipie polskiej lub zagranicznej. Jeśli tylko będę mógł coś dla nich zrobić, to z pewnością zrobię.

Masz jakieś konkretne plany co do pomocy?

Jeśli mamy jakieś talenty w Copernicusie, to jak najbardziej staramy się załatwić im miejsce w jakiejś drużynie. Myślę, że jeśli chodzi o orlików, to dużo do zrobienia ma w tej sprawie Polski Związek Kolarski.

Jak oceniasz ostatnie zmiany personalne w Polskim Związku Kolarskim?

Dariusz Banaszek jest bardzo ambitny i podchodzi do tego z sercem, a to chyba się bardzo liczy. Fajnie, że ma duże poparcie w środowisku. W ostatnich latach dużo zostało zrobione, ale też dużo jest do zrobienia. Myślę, że on jest w stanie tego dokonać.

Istnieje szansa, byś został pewnego dnia liderem w jakimś wyścigu World Tour?

Chciałbym być liderem drużyny w wielu wyścigach, ale na razie o tym nie myślę. Fajnie byłoby być zdrowym, ukończyć wielki tour i wygrywać wyścigi – to się dla mnie liczy. Chciałbym cieszyć się kolarstwem i to jest dla mnie najważniejsze.

Dziękujemy za rozmowę.

Na Majorce rozmawiali Marta Wiśniewska i Marek Bala oraz Ela Kowalska (onet.pl)