La Vuelta a Espana

Jeszcze kilka miesięcy temu hucznie go żegnaliśmy, a teraz jest coraz bardziej prawdopodobne, że jeszcze nie raz zobaczymy go na kolarskich trasach. Mowa oczywiście o Joaquimie Rodriguezie, który szykuje się do pierwszych startów w przyszłym sezonie.

Hiszpański kolarz podpisał kontrakt z zespołem Bahrain-Merida, gdzie, jak sam uważa, będzie mógł robić co mu się tylko podoba. Szefostwo zespołu nie nakłada bowiem na niego żadnej presji i daje wolną rękę w wyborze celów i wyścigów przygotowujących. Nie jest jednak jasne, czy popularny Purito wystartuje w kilku bardzo prestiżowych wyścigach, czy może skupi się na jednym.

Codziennie pytam samego siebie co byłoby najlepszą opcją. Chciałbym przejeździć cały sezon, poszukując wyścigu, podczas którego mógłbym oficjalnie zejść ze sceny. Najważniejszy dla mnie jest brak z góry ustalonej daty, będącej dniem pożegnania z rowerem. Bardzo wiele zależy od mojej formy fizycznej oraz mojej głowy – czy będzie w stanie wrócić na kolarskie obroty. Jeśli wszystko ułoży się odpowiednio,niekoniecznie musi skończyć się tylko na Liege czy Giro. Jeśli wróciłbym na jeden czy 2 wyścigi i nie dał rady ich wygrać, wszystko byłoby nic nie warte.

Obecnie bardzo chcę wrócić, ale nie jest to też pewne. Rozmawiałem o tym z moim trenerem. Wszystko będzie w porządku, jeśli nadal będę w stanie utrzymać swój poziom. Wszystko wyjdzie w praniu podczas drugiego zgrupowania w Bahrajnie. Obecnie liczę, że uda mi się wystartować w Argentynie, na Tirreno, w Katalonii, kraju Basków i Ardenach.

Rodriguez będzie jedną z dwóch największych gwiazd zespołu stworzonego przez księcia Bahrajnu. Jednocześnie jego doświadczenie ma być bardzo przydatne dla młodszej części drużyny, która ma stanowić o przyszłości światowego kolarstwa.