Fot. Le Tour

Składy drużyn World Tour powoli się zamykają, nie dla wszystkich znajdzie się miejsce w czołowych klubach świata. Wielu bezrobotnych przechodzi do ekip niższych szczebli, ale są i tacy, którzy ogłaszają zakończenie swojej kariery. Ostatnio odwieszenie kolarskich butów na kołek zapowiedzieli Murillo Fischer, Travis Meyer, Pablo Urtasun i Leonardo Duque.

Dla Brazylijczyka Murillo Fischera w przyszłym roku nie znajdzie się miejsce w drużynie FDJ. Kolarz jeździł w tej drużynie od 2013 roku nie odnosząc w niej żadnych sukcesów, za to regularnie był pomocnikiem Demare’a w pociągu sprinterskim. Wcześniej jeździł w barwach ekipy Garmin (2010-2012), Liquigas (2007-2009) oraz Domina Vacanze (2005-2006). W tych drużynach był uważany za niezłego sprintera, a jego największym sukcesem było etapowe zwycięstwo w naszym Tour de Pologne 2005, gdy pokonał na mecie w Świdnicy Napolitano i Weylandta. Ostatnim jego sukcesem było mistrzostwo Brazylii w 2011 roku, które zresztą zdobywał regularnie od lat będąc najlepszym kolarzem w kraju. Jego najważniejszym celem na ten rok był start w igrzyskach olimpijskich u siebie w Rio i to mu się udało – pomimo jego 37 lat federacja brazylijska pozwoliła Fischerowi na udział, oddając mu w pewnym sensie hołd i doceniając jego zasługi i poświęcenie. Wyścigu nie ukończył, ale może spokojnie odejść na zasłużoną emeryturę i poświęcić się rodzinie i innym zajęciom.

Kolejnym kolarzem odchodzącym z zawodowego peletonu jest Travis Meyer. Młodszy brat znacznie bardziej utalentowanego i utytułowanego Camerona Meyera zaczynał zawodową karierę w Garminie, gdzie dostał się w 2010 roku po dobrych występach we wcześniejszych dwóch latach, w których wygrywał m.in. Tour of Wellington w 2008 roku. Po przejściu do Garmina od razu zdobył najcenniejszy skalp swojej kariery – został mistrzem Australii ze startu wspólnego. Wtedy jego kariera się zatrzymała, nie odnosił już żadnych innych sukcesów. Przejeździł w amerykańskiej drużynie dwa lata, następnie przeniósł się do Orici, gdzie również utrzymał się przez dwa sezony, zdołał nawet ukończyć Vueltę 2012. W 2014 roku został zatrudniony w Drapacu, gdzie jeździł do końca obecnego sezonu, ale po połączeniu ekipy z Cannondale nie znalazł miejsca w nowym projekcie i został zmuszony do przejścia na emeryturę dość wcześnie, bo w wieku 27 lat.

Na emeryturę przechodzi również hiszpański sprinter Pablo Urtasun Perez. Kolarz największą sławę zyskał jeżdżąc przez 5 lat (2009-2013) w baskijskim Euskaltelu, gdzie jego największym sukcesem była wygrana etapowa na Tour of Britain w 2012 roku. Był również drugi na jednym z odcinków Tour de Suisse w 2012 roku, gdy przegrał z Heinrichem Hausslerem. W swojej karierze zajmował pierwsze miejsca na etapach iberyjskich wyścigów takich jak Vuelta a Navarra, Volta ao Alentejo, Vuelta a la Rioja, Vuelta Asturias czy Vuelta a Castilla y Leon. W ostatnich trzech latach tułał się po egzotycznych kontynentalnych drużynach jak chilijski PinoRoad, japońskie UKYO, a w ostatnim roku zakotwiczył w brazylijskim Funvicu. Niestety, brak dobrych wyników oraz zaawansowany wiek (36 lat) uniemożliwił mu podpisanie kolejnego kontraktu, z czym wiąże się zakończenie kariery sprintera.

Ostatnim z kolarzy, którzy kończą przygodę z profesjonalnym kolarstwem jest Leonardo Duque. Sprinter właśnie uczestniczy w chińskim wyścigu Tour of Taihu Lake, do tej pory zdołał zająć drugie i trzecie miejsce na etapach numer 3 i 4. Zapowiedział już jednak, że wyścig ten będzie ostatnim w jego karierze.

„To jest odpowiedni moment by przewrócić tę kartkę z napisem <<Kariera>>. Właśnie jadę mój ostatni wyścig, w sobotę odwieszam swój rower na hak. Podjąłem tę decyzję w zgodzie z własnym sumieniem, miałem jeszcze kontakt z kilkoma klubami, ale nie chodzi o to by jeździć i tylko zarabiać pieniądze. Czuję więc, że nadszedł już czas na powiedzenie sobie STOP”.

Duque większą część swojej kariery spędził w ekipie Cofidis, będąc członkiem drużyny w latach 2006-2012. Jako solidny sprinter (co jest dość nietypowe jak na Kolumbijczyka) odniósł kilka sukcesów, a największy z nich to oczywiście wygrany etap Vuelty w 2007 roku. Poza tym był w czołówce na etapach takich wyścigów jak Giro d’Italia, Volta a Catalunya, Dauphine Libere czy Tour de France. W całej karierze odniósł 8 profesjonalnych zwycięstw, zdołał też ukończyć aż 13 wielkich tourów. W latach 2013-2015 wrócił do korzeni podpisując kontrakt z ekipą Team Colombia i odnosząc w tym czasie dwa zwycięstwa: etap Tour de l’Ain i włoski klasyk GP Beghelli. W tym roku przeniósł się do francuskiej Delko-Marseille. Przejechał w nowej ekipie sporo wyścigów (m.in. Walońską Strzałę czy Paris-Tours), jednak bez wielkich wyników. Co ciekawe, karierę kończy jako Francuz, gdyż w 2015 roku otrzymał obywatelstwo, a w tym sezonie jeździł już w trójkolorowych barwach.

Tym sposobem zawodowy peleton został uszczuplony o kolejnych kolarzy. W tym roku kariery zakończyli już m.in. Ryder Hesjedal, Michael Rogers czy Jean-Christophe Peraud. Opisani kolarze nie mieli może aż tak wielkiego talentu, ale na pewno byli widoczni w wyścigach, wiele lat przejeździli w czołowych ekipach oraz zdobyli niemałe doświadczenie będąc ważnymi postaciami w swoich teamach.