Sezon 2016 jest już (prawie) skończony, więc czas oficjalnie zacząć sezon 2017. Tak przynajmniej widzi to UCI, dla której zaczynający się 22 października Tour of Hainan jest już w kalendarzu na rok 2017. Dla kibiców nie ma to praktycznie żądnego znaczenia, faktem jest, że chińska wieloetapówka jest ostatnim tegorocznym wyścigiem z kategorią 2.HC, w której mają prawo wystąpić ekipy World Tour.

Chińska impreza na dobre wpisała się w kolarski kalendarz, to już jedenasta edycja wyścigu wokół największej chińskiej wyspy, która jest nazywana „chińskimi Hawajami”. Polscy kolarze mają dobre wspomnienia z tej imprezy, przypomnijmy, że drugą edycję w 2007 roku wygrał Robert Radosz, który wtedy jeździł w ekipie Intel (do tego dwa wygrane etapy). Od 2009 roku etapówka ma wyższą kategorię, coraz lepsi kolarze zaczęli zaglądać na Hainan. Na liście zwycięzców klasyfikacji generalnej mamy więc m.in. Frana Ventoso, Moreno Hoflanda, a poprzednią edycję wygrał znany sprinter, Sacha Modolo. Ciekawą sytuację mieliśmy w 2013 roku, kiedy wszystkie dziewięć (!) etapów wygrała jedna ekipa –  Belkin Pro Cycling Team, a etapami podzieliło się dwóch kolarzy: Moreno Hofland (3 zwycięstwa) i Theo Bos (6 zwycięstw).

Już z samej listy zwycięzców można wywnioskować, że jest to impreza dla szybkich zawodników. Składa się z dziewięciu etapów, z czego siedem jest zupełnie płaskich, a dwa są pagórkowate. Najtrudniejszy będzie etap numer sześć, w którym kolarze mają do pokonania podjazd na wysokość 747 metrów, a średnie nachylenie wynosi 5,6%. Ten etap powinien zdecydować o klasyfikacji generalnej, a na pozostałych powinniśmy się emocjonować finiszem dużej grupy lub udanej ucieczki.

Program wyścigu:

s11

s1

1 etap – Xinglong – Xinglong – 88,3 km – etap płaski – na początek najkrótszy etap wyścigu, kolarzy czeka płaska trasa z małą niespodzianką około 15 km przed metą. Krótki 600-metrowy podjazd o średnim nachyleniu 6,8% nie powinien zaważyć na losach etapu, ale może wprowadzić trochę zamieszania pomiędzy sprinterów.

s22

s2

2 etap – Xinglong – Haikou – 230,2 km – etap płaski – po najkrótszym etapie czas na najdłuższy. Choć trasa znów jest płaska, jednak dystans może porządnie zmęczyć kolarzy, szczególnie z mniejszych ekip. Przewidywany scenariusz zakłada znów finisz z dużej grupy.

s33

s3

3 etap – Haikou – Chengmai – 208,0 km – etap płaski – ostatnie 5 kilometrów prowadzi lekko pod górę. I choć przewyższenie wynosi tylko 100 metrów, jednak taka końcówka powoduje, że do mety dojadą wytrzymali sprinterzy. Mimo wszystko, etap nie powinien być decydujący dla klasyfikacji generalnej, choć na pewno będą przetasowania w czołówce.

s44

s4

4 etap – Chengmai – Danzhou – 159,4 km – etap płaski – kolejny etap dla sprinterów, tym razem bez żadnej niespodzianki na koniec. A może do mety dojedzie ucieczka?

s56

s5

5 etap – Danzhou – Changjang – 184,9 km – etap płaski – powtórka z dnia poprzedniego, również jest płasko, jednak meta znajduje się nad morzem, więc może wiatr wprowadzi trochę zamieszania do ułożonych pociągów sprinterów.

s66

s6

6 etap – Changjang – Wuzhishan – 197,2 km – etap pagórkowaty – decydujący etap wyścigu, kolarze po raz pierwszy odjeżdżają od morza i wjeżdżają wgłąb lądu. Wspomniana już przeszkoda w postaci podjazdu 12 km przed metą powinna zdecydować o losach całego wyścigu. Od szczytu aż do mety będą zjazdy, finisz idealny dla klasykowców. Rok temu w Wuzhishan najlepszy był Andrey Zeits z Astany.

s77

s7

7 etap – Wuzhishan – Sanya – 127,4 km – etap płaski – peleton zjeżdża z gór nad morze, a meta ulokowana jest w stolicy wyspy 170-tysięcznym mieście Sanya. Ostatnie 70 km jest płaskie jak stół, więc prestiżowy etap zakończą sprinterzy.

s88

s8

8 etap – Sanya – Qiongzhong – 165,8 km – etap pagórkowaty – ostatnia szansa na zmiany w klasyfikacji generalnej. 65 kilometrów przed metą zaczynają się nieduże pagórki, mamy w końcówce cztery górskie premie, z których dwie są pierwszej kategorii a dwie trzeciej. Jak ktoś będzie miał ochotę na zwycięstwo w generalce to musi zaatakować.

s99

s9

9 etap – Qiongzhong – Xinglong – 145,5 km – etap płaski – peleton dojeżdża do miejscowości, z której startował dziewięć dni wcześniej. Ostatni etap będzie etapem przyjaźni, trasa płaska i spokojna, idealna dla sprinterów.

Obsada wyścigu nie jest zbyt imponująca. W peletonie pojadą trzy ekipy World Tour: Astana Pro Team, Lampre – Merida oraz Team Giant – Alpecin. Należy jednak zaznaczyć, że wszystkie w mocno rezerwowych składach. Kazachski team pojedzie w całości w krajowym składzie, w Team Giant – Alpecin największą gwiazdą będzie chyba kończący karierę Cheng Ji, ale dla nas najważniejszy jest skład Lampre, w którym widnieje nazwisko Przemysława Niemca. Polak ma szansę powalczyć na kluczowym szóstym etapie, trasa jest odpowiednia dla niego, tym bardziej, że w składach rywali nie ma zbyt wielu dobrych górali. Czy sprinterzy i klasykowcy pozwolą jednak naszemu góralowi na zwycięstwo etapowe? Okaże się w przyszły czwartek.

A jakie teamy pojadą w Chinach poza ekipami World Tour? Składy awizuje 7 ekip ProContinental (nasze CCC Sprandi – Polkowice, Team Roth, Team Novo Nordisk, Wilier – Southeast, Delko – Marseille, Funvic i Drapac), 9 ekip Continental oraz reprezentacja Rosji. Co może osiągnąć polska ekipa na Dalekim Wschodzie? Przede wszystkim w składzie znajduje się Simone Ponzi. Włoch miał być w tym sezonie sporym wzmocnieniem na sprinty, a tymczasem nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Zero zwycięstw, zero miejsc na podium, czwarte miejsce na etapie Tour of Oman to jego najlepszy wynik w tym sezonie. Teraz ma szansę na rehabilitację, gdyż ekipa jest ustawiona pod niego, a rywale nie są zbyt wymagający. Pomagać mu będą Branislau Samoilau, Adrian Kurek, Patryk Stosz, Jakub Kaczmarek, Kamil Małecki, Piotr Brożyna. Skład bardzo młody, wzmocniony doświadczonym Białorusinem, będzie okazja zdobyć cenne doświadczenie.

Rywalem Simone Ponziego do triumfów etapowych (a może i do końcowej klasyfikacji) powinien być Roberto Ferrari z Lampre. Włoski zawodnik, którego największym sukcesem jest etapowe zwycięstwo w Giro z 2012 roku, od 5 lat nie odniósł zwycięstwa, więc dla kolejnego kolarza chiński wyścig jest okazją na przełamanie się. Godnym rywalem dla kolarzy z czołowych ekip może być Tino Thoemel. Niemiec jeżdżący w małej kontynentalnej ekipie RTS Racing sporo wygrywa w azjatyckich wyścigach, w tym roku zwyciężył już w etapie Wyścigu Dookoła Chin, a polscy kibice pamiętają go z wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich, w którym wygrał już trzy etapy (2011-2013).

Ostatni tydzień października przyniesie dużo emocji na chińskich drogach, dla niektórych nadarzy się okazja do rewanżu za nieudany rok, dla innych znajdzie się możliwość pościgania się z kolarzami wyżej notowanymi, a może nawet uda się ich pokonać w walce bark w bark. W każdym razie koniec sezonu na pewno nie będzie nudny.