Fot. Trek

Otwarcie szwajcarskiej etapówki dla lokalnego bożyszcza – Fabiana Cancellary. Co po zakończeniu zmagań do powiedzenia miał Spartakus, jeden z faworytów do wygrania wyścigu Geraint Thomas i wicemistrz Polski w czasówce – Kamil Gradek?

Fabian Cancellara – Trek Segafredo

“Nie było zbyt miło stać na rampie startowej i widzieć padający deszcz. Wtedy wiesz, że czekają cię mokre drogi i zdajesz sobie sprawę, że wyścig będzie przypominać grę w pokera. Szczerze mówiąc byłem bardzo zdenerwowany i dla mnie to bardzo ważne, że udało się wygrać – to mój domowy wyścig, mój ostatni start tutaj, cała historia tego wyścigu…

Miałem przygotowane koła na mokrą i suchą nawierzchnię, ale ostatecznie zdecydowałem się pojechać na komplecie “na sucho”. W niektórych zakrętach było mokro i ciężko było utrzymać rytm i prędkość. Padało też na podjeździe do szykany, przez jakieś dwa kilometry, a poza tym cały zjazd był mokry.

Mimo wszystko zrobiłem co mogłem i to wypaliło. Zwycięstwo w moim ostatnim Tour de Suisse wiele znaczy. Będę się cieszyć dzisiejszym zwycięstwem i jutrzejszym dniem w żółtej koszulce. Będę robić wszystko, żeby się obronić, ale to będzie wyjątkowo trudne.”

Geraint Thomas – Team Sky

“Akurat jak ruszyłem z rampy startowej to zaczęło padać. To było bardzo duże wyzwanie, niektórzy kolarze jechali po całkowicie mokrych drogach, inni za to po całkowicie suchych, a niektórzy trafiali na zmienne warunki i to też spotkało mnie. Przez pogodę tak naprawdę ciężko ocenić moją obecną formę, ale myślę, że prolog był całkiem przyzwoity w moim wykonaniu.”

Kamil Gradek – VERVA Active Jet

“Patrząc na warunki, w których jechałem i osiągnięte w nich wyniki pojechałem dość dobrze. Praktycznie każdy zakręt musiałem hamować niemal do zera i ponownie rozpędzać rower. Straciłem sekundę do np. Maćka Bodnara, których startował w podobnych warunkach. Zawodnicy, którzy jechali w drugiej części, wykręcali znacznie lepsze rezultaty.”

Źródła: treksegafredo.com / teamsky.com / verva-activejet.com