Michał Kapusta / naszosie.pl

Na trzecim etapie Bałtyk – Karkonosze Tour, na podium w końcu wskoczył Adrian Banaszek. Po etapie, kolarz Verva ActiveJet nie ukrywał, że zarówno on, jak i jego zespół, liczą na więcej.

Etap dookoła Zbąszynka, mimo mocnego wiatru, zakończył się klasycznym finiszem z całego peletonu. Po kolejne zwycięstwo sięgnął Maximilian Beyer, a na podium pierwszy raz wskoczył Adrian Banaszek. Syn Dariusza Banaszka nie krył, że jest z takiego obrotu sprawy zadowolony, lecz nadal liczy na więcej.

Nie zadowalamy się tylko miejscem na podium i na pewno będziemy walczyć dalej. Naszym głównym celem jest generalka, lecz nasz lider [Adam Stachowiak – przyp. red.] miał przykry upadek 2 kilometry przed metą. Jutro także postaram się powalczyć i wierzę, że cała ekipa mi w tym pomoże. Razem z resztą młodych chłopaków dopiero wchodzę w rytm wyścigowy i wierzę, że będę się rozkręcał – powiedział najlepszy sprinter zespołu Verva ActiveJet.

Kibicom pozostaje wierzyć, że sobotni etap padnie łupem Banaszka, który również w kolejnych wyścigach będzie postrachem dla rywali.