fot. facebook Rafała Majki

Na zakończenie pierwszego tygodnia rywalizacji w Giro d’Italia, kolarze mieli do pokonania 40 kilometrową jazdę indywidualną na czas. Był to poważny test dla Rafała Majki, który do tej pory jechał w tym wyścigu bardzo dobrze.

Czasówka nie była już tak udana dla lidera grupy Tinkoff, lecz nie można powiedzieć, że wynik nie jest dobry. Polski góral stracił do swoich najgroźniejszych rywali kilkadziesiąt sekund, utrzymując miejsce w czołowej 10.

Myślę, że mogę być zadowolony z mojej dzisiejszej jazdy. Nie straciłem zbyt dużo czasu do innych kolarzy walczących o klasyfikację generalną. Oczywiście zawsze chciałoby się pojechać jeszcze lepiej, ale moim celem było pozostanie w pierwszej dziesiątce po czasówce. To się udało i teraz myślę już o kolejnych etapach – powiedział po etapie zawodnik z Zegartowic.

Teraz na kolarzy czeka dzień przerwy, a następnie 2 tygodnie ścigania. Zawodnicy wrócą na szosę we wtorek, atakując bardzo ciężki etap kończący się w Sestola.