La Flèche Wallonne / letour.fr

Pięć dni temu Hiszpan odniósł rekordowe czwarte zwycięstwo w „Walońskiej Strzale”. Dziś nie udało mu się odnieść czwartego zwycięstwa w karierze w Liege-Bastogne-Liege.  Ostatecznie zajął 16. miejsce.

Przed wyścigiem wydawało się, że tylko pogoda może pokrzyżować plany na zawodnikowi Movistaru, ale pomimo śniegu i deszczu był on gotowy do walki o zwycięstwo. Jeszcze na cztery podjazdy przed końcem, gdy Hiszpan zdjął kurtkę przeciwdeszczową, belgijscy komentatorzy twierdzili, że jest on murowanym faworytem do zwycięstwa.

Dziś z dobrej strony pokazał się inny zawodnik Movistaru, powracający do formy sprzed lat Kolumbijczyk Carlos Alberto Betancur. Próbował on atakować na  Côte de La Roche-aux-Faucons, oraz na Cote de San Nicolas. Podczas wspinaczki na Cote De La Rue Nanio Alejandro Valverde nie był z przodu grupy i nie załapał się do czołowego odjazdu, a na ostatnim wzgórzu przed samą metą Valverde również był daleko i nie liczył się w finałowym sprincie.

Chciałem podziękować całemu zepołowi za pomoc podczas dzisiejszego wyścigu. Ciągły deszcz, śnieg, zamarzanie, to były naprawdę trudne warunki. Przed Giro pozostaje wielkim optymistą. Wiedziałem, że warunki w Belgii będą trudne i gorsze niż w Hiszpanii. Mamy jeszcze parę dni wolnych i już myślę o kolejnych wyzwaniach – powiedział Valverde po dojechaniu do mety w Liege.