Fot. Dimensiondata

Wraz z przejściem do drużyny Dimension Data Markowi Cavendishowi w dużej mierze udało się odbudować sprawdzony skład, który przyczynił się do jego licznych sukcesów odniesionych w barwach HTC – High Road przed pięcioma laty.

Początek obecnego sezonu wskazywał, że powrót do korzeni najkorzystniej wpłynął na formę od lat niespełnionego Edvalda Boasson Hagena, jednak sympatyczny Norweg ze znaną sobie skutecznością zdołał kolejny raz zawieść swoich sympatyków.

– Każdego roku ciąży na mnie taka sama presja, jednak sam jestem jej głównym źródłem, – powiedział w wywiadzie udzielonym Cyclingnews kolarz Dimension Data. – Cały czas staram się dawać z siebie wszystko.

-We Flandrii pojechałem całkiem nieźle. Nie przełożyło się to na dobry rezultat, ale czułem się całkiem dobrze, – wyznał Boasson Hagen, prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że ostatecznie drużyna rozliczy go raczej za uzyskane wyniki niż dobre samopoczucie. – Myślę, że teraz jestem jeszcze lepszy. Na początku sezonu czułem, że byłam w naprawdę wyśmienitej formie, podobnie jak pod koniec zeszłego roku. Wydaje mi się, że udaje mi się podtrzymać tę tendencję i wyniknie z tego coś więcej.

Trener zawodników ekipy Dimension Data nie przestaje wierzyć, że niekwestionowany potencjał 28-letniego już Norwega przełoży się w końcu na wyniki w największych wyścigach.

– [Boasson Hagen] jest traktowany, jakby już trzykrotnie wygrał Flandrię i Paris-Roubaix. Rywale nie spuszczają z niego wzroku, – powiedział Rolf Aldag. – To jest jego problem, nie jest w stanie ich zaskoczyć. Rywale w każdej sytuacji widzą w nim duże zagrożenie.

– On od początku oceniany był przez pryzmat swojego talentu, a nie uzyskiwanych wyników. Trzeba pamiętać, że odważnie próbował wygrać Milano-Sanremo, atakując zamiast czekać na sprint i ukończyć go na jakimkolwiek miejscu. Z całą pewnością pokazał tym swój potencjał i zasługuje na pełne wsparcie drużyny. [Roubaix] to niezwykle nieprzewidywalny wyścig i właśnie w tym upatrujemy naszej szansy.