Fot. Twitter

Chris Froome i Ian Boswell z Teamu Sky spędzili dwa tygodnie w prowincji Mpumalanga, w Republice Południowej Afryki, gdzie w sprzyjających warunkach atmosferycznych odbywali długie i ciężkie treningi na wysokości. 

Dwukrotny zwycięzca Tour de France wygrał wyścig Herald Sun Tour w Australii, wrócił na kilka dni do domu i 14 lutego wyleciał do RPA, by wraz z Ianem Boswellem przez dwa tygodnie zbudować solidną bazę formy, która niewątpliwe przyda mu się, by osiągnąć cel numer jeden, czyli ponownie wygrać Tour, a potem może nawet pokusić się o złote medale w Rio, zarówno ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas.

Muszę szczerze przyznać, że jestem kolarzem, który lubi ładną pogodę. W Europie o tej porze roku jest ona bardzo kapryśna, a ja zdecydowanie lepiej czuję się, gdy jest ciepło. W związku z tym chciałem jak najdłużej cieszyć się słońcem, dlatego pojechałem trenować do RPA. Niewiele jest takich miejsc, gdzie można cieszyć się dobrą pogodą i trenować na 2000 m.n.p.m. – wyjaśniał cel tej podróży Froome.

Dziką przyrodę Afryki, czyli m.in. słonie, pawiany, małpy i zebry wraz z Froomem, podziwiał Ian Boswell. Amerykanin był jedynym i wiernym kompanem Brytyjczyka, ponieważ innych, którzy mieli także polecieć do Afryki zmogły choroby.

To prawdopodobnie największy blog treningowy, jaki kiedykolwiek wykonałem. Dzięki temu przekonałem się również, jak ciężko trenuje Chris, jak wielkie obciążenia znosi, i jak wiele cierpi. Poza tym po raz pierwszy w życiu byłem na kontynencie afrykańskim i muszę przyznać, że to zupełnie inne miejsce od tych, które miałem okazje odwiedzić dotychczas. To piękny kraj i przebywanie w nim było absolutnie zdumiewające – powiedział Boswell.

Kolarzom Sky towarzyszył mechanik Gary Blem oraz masażysta David Rozman. Mieli oni także kucharza, ale potrawy przygotowywali sobie także samodzielnie.

Kolejnym wyścigiem, w którym wystartuje Chris Froome będzie Volta a Catalunya (21 marca). Ian Boswell w tym sezonie koncentruje się na Giro d`Italia.

Chris Froome urodził się w Kenii i z chęcią wraca do Afryki, do której ma zrozumiały sentyment. Do tej pory treningi z dala od Starego Kontynentu przynosiły wymierne efekty w postaci zwycięstw w Tour de France. W zeszłym roku towarzyszył mu Wout Poels.