Team Tinkoff

Trzeci kolarz Vuelta a Espana 2015 zajął siódme miejsce na królewskim etapie Tour de San Luis.

Końcówkę odcinka stanowił wymagający podjazd pod Filo Sierras Comechingones, gdzie na 16km wspinaczki średnie nachylenie wynosiło 7.8%, a maksymalne 12%. Najlepsi okazali się Kolumbijczycy, którzy zajęli całe podium. Rafał Majka przegrał walkę z ciężką trasą i bardzo mocnym, czołowym wiatrem, który spowodował jego upadek, ale przezwyciężył trudności i dojechał na znakomitym, siódmym miejscu.

Etap przebiegł tak, jak się spodziewaliśmy. Od samego początku podjazdu byliśmy w dobrej pozycji z Majką, Poljańskim i Hansenem. Rafał prawdopodobnie zaczął zbyt wcześnie na Comechingones, ale czuł, że chce spróbować i to dobrze, bo mamy dopiero styczeń i musimy sprawdzić swoją formę. Później miał lekki wypadek na podjeździe kiedy został strącony przez potężny wiatr. Musiał wykonać ogromną pracę, żeby wrócić i zapłacił za to cenę. Co by nie było, uważam, że nasza forma jest bardzo dobra patrząc na to, że to dopiero początek sezonu. Jesteśmy na dobrej drodze. – skomentował dyrektor sportowy Tinkoff Patxi Villa

Dużą pracę w utrzymaniu się w czołówce wykonali koledzy Rafała Jesper Hansen i Paweł Poljański. Majka cieszył się, że nie musiał być sam w walce z trudnościami.

Myślę, że dzisiaj nie było tak źle. Cieszymy się z naszego występu, muszę też podziękować moim kolegom, bo zrobili wspaniałą robotę osłaniając mnie od wiatru przez cały dzień. W końcówce brakowało mi trochę energii, ale to normalne w styczniu, więc jestem zadowolony ze swojej formy we wczesnej fazie sezonu. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie w kolejnych wyścigach. Mamy nadzieję, że jutro Peter Sagan pojedzie dobry etap, bo profil bardzo odpowiada jego charakterystyce.

informacja prasowa