Mistrz świata pojechał do ojczyzny Eddy’ego Merckxa, by spróbować wyleczyć kontuzję nogi, która trapiła go przez cały poprzedni sezon. Przy okazji korzysta też z możliwości relaksu.

Codzienny plan Sagana zawiera dłuższe pobyty w saunie i kawiarni. W natłoku odpoczynku znalazł jednak czas, by porozmawiać z dziennikarzem Sporza.

Jestem tu na wakacjach. Pogoda jest ładna, ludzie przyjaźnie nastawieni, a warunki do treningu idealne. Codziennie przesiaduję w saunie i piję kawę w pięknym barze. To jak drugi miesiąc miodowy. Przyjechałem tu jednak na przygotowania do sezonu. Przyznaję, że mam problem z nogą.

Noga odmawiała posłuszeństwa w dłuższych, trudniejszych wyścigach. W szybkich końcówkach pojawiał się ból w kolanie i biodrze, który usztywniał udo i uniemożliwiał przekazanie wystarczającej mocy. Dwa tygodnie temu Peter Sagan nie myślał jednak o ściganiu – wziął wtedy ślub z Katariną Smolkovą.

Od przyjaciół dostaliśmy wyjątkowy prezent. Nasza rodzina ma teraz czterech członków. – stwierdził Mistrz Świata pokazując zdjęcie… strusia i nawiązując do psa Charliego.

Sagan postarał się też o krótkie opisanie uczuć, które towarzyszyły mu w Richmond.

Mistrzostwa Świata w Richmond były moją najwspanialszą chwilą w karierze. Wreszcie poczułem, że odniosłem specjalne zwycięstwo. Wcześniej straciłem już tę radość. Było mi bardzo miło, gdy otrzymywałem gratulacje od większości kolarzy przejeżdżających przez metę, od Toma Boonena. Jak byłem mały, to byłem wielkim fanem Boonena i Ullricha, ale oczywiście każdy kolarz ma swoją wspaniałą historię.

Jakie plany na przyszły sezon? Wygrać co się da i zmienić kolor spodenek.

W przyszłym roku chcę wygrać klasyki, etapy Touru, zieloną koszulkę, Mistrzostwa Świata, Igrzyska Olimpijskie… Haha, nie, oczywiście żartuję. To niemożliwe, ale im więcej się ścigasz tym więcej masz możliwości zwyciężania.

Proszę fanów – nie panikujcie. Zgłosiłem do UCI prośbę o pozwolenie na noszenie czarnych spodenek pod białą koszulką Mistrza Świata.