Simon Yates (Orica GreenEdge) ma za sobą pięć tygodni bez roweru, a teraz przebywa w hiszpańskiej Gironie, gdzie wznowił przygotowania do sezonu 2016. W swoim felietonie dla strony skysports.com napisał, co u niego słychać.

Urlop był niezbędny

Nie ścigałem się od 4 października i nie będę kłamał, że tęskniłem za kolarstwem. Bycie profesjonalnym kolarzem oznacza, że jesteś bardzo zajęty i zdecydowanie potrzebna jest dłuższa przerwa od roweru.

Spędziłem czas z rodziną i ze znajomymi. Widziałem, że Chris Froome pisał na Twitterze, że je hamburgery i pije piwo. Mówiąc szczerze, ja też pozwalałem sobie na takie rzeczy.

Bieganie też jest fajne

Pewnego dnia umówiłem się z moim bratem bliźniakiem, Adamem, na spacer, jednak postanowiliśmy, że połowę drogi przebiegniemy. To było tylko 5,5 kilometra, ale miło było spróbować innego sportu.

W ogóle zafascynowałem się bieganiem. Przeczytałem książkę o maratończyku Edzie Caesarze i zakochałem się w nim. Teraz szukam innych książek o bieganiu.

Plany na 2016 rok i inspiracje czerpane od Estebana Chavesa

Moim głównym celem w 2016 roku będzie Tour de France. Starty rozpocznę prawdopodobnie w Paryż-Nicea, a potem będę budował formę na Tour. Przyszły rok będzie moim trzecim jako „pro” i chciałbym też powalczyć o jakiś wyścig etapowy, np. Dookoła Kraju Basków, czy właśnie Paryż-Nicea. Miejsce na podium też byłoby dobrym rezultatem.

Wielką inspiracją jest dla mnie mój kolega z drużyny Esteban Chaves. To, co zrobił w tegorocznej Vuelcie jest niesamowite. On jest podobny do mnie i do mojego brata, więc naprawdę jest z kogo brać przykład

Najbliższe tygodnie Simon Yates spędzi w Hiszpanii, a w nowym roku pojedzie do Południowej Afryki i Calpe, gdzie Orica będzie miała zgrupowania.

@mwisniewska92

Foto: skysports.com