Fot. Andrzej Gucwa / naszosie.pl

Niedawno skończyła 21 lat i jest jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek na świecie. Marzy o Rio, zazdrości Rafałowi Majce. Czego? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Katarzyną Niewiadomą.

Patrzysz na kobiece kolarstwo rok po roku, i…

I widzę jak rośnie. Jest ogromna różnica w porównaniu z czasami, kiedy ja wchodziłam w wiek juniorski. I nie mówię tu o rowerach, sprzęcie, technologii. Mówię o możliwościach ścigania. Dziś polska juniorka może startować niemal co tydzień, ma szansę wyjechać za granicę, by zmierzyć się z zagranicznymi rywalkami. Kiedyś nie było o tym mowy. Największa w tym zasługa państwa Bentkowskich, bo to oni napędzają kobiece kolarstwo w Polsce. To oni stworzyli pierwszą typowo kobiecą drużynę.

Tour de Pologne kobiet pomoże?

O jejku, jak się ucieszyłam, kiedy usłyszałam, że będzie u nas kobiecy wyścig. Jasne, że pomoże, nie ma wątpliwości. Zainteresowanie kobiecym kolarstwem bardzo u nas wzrosło, ale o pieniądze wciąż trudno. Wiem od wielu dziewczyn, czy ludzi, którzy chcieliby stworzyć zespół, jak trudno jest o sponsora. Co prawda każda większa firma mówi „o, to naprawdę ciekawe”, „odezwiemy się na pewno”, ale zazwyczaj nikt już się nie odzywa. A bez wsparcia sponsorów w tym sporcie daleko się nie zajedzie. Wierzę więc, że Tour de Pologne będzie dla kobiecego kolarstwa w Polsce kamieniem milowym. Zwłaszcza, że to nie jakiś tam wyścig, tylko solidna marka.

Ty wystartujesz?

Bardzo bym chciała. To od zawsze było moje marzenie, by ścigać się przed własnymi kibicami, by przy trasie ustawili się przyjaciele, rodzina i mnie dopingowali. Strasznie zazdroszczę Rafałowi Majce, że to przeżył i jeszcze wygrał ten narodowy wyścig. Jestem pewna, że te wspomnienia zostaną mu do końca życia. Sama też chcę je przeżyć.

W sierpniu igrzyska w Rio. Wiele razy mówiłaś, że to cel najważniejszy.

Tak. Powiem więcej. Poświęcę wszystko byle tylko w tym dniu i w tym momencie być gotowa na 100 procent. Oczywiście wyścig będzie ciężki, bo stawka ogromna, a rywalki silne. Cieszą mnie jednak doniesienia z trasy, że trudna, że długie podjazdy i że na pewno nie będzie przypadku. To chciałam usłyszeć. Bo jak do mety dojeżdża peleton, to sprinterki mi odjadą. A jak będzie selekcja, to wszystko jest możliwe.

Rozgrywasz już ten wyścig?

Trochę tak. Na treningach sobie go często wyobrażam. Rozgrywam, obmyślam taktykę. Mamy długie treningi, więc czymś trzeba głowę zająć. Mnie zajmuje Rio. A niedługo zajmie jeszcze mocniej, bo zobaczę trasę na własne oczy. 20 listopada zaczynamy krótki rekonesans olimpijski.

Wielu mówi, że jedyną niewiadomą jest to, kiedy Niewiadoma zostanie mistrzynią. Bo że zostanie, to pewne. Z jednej strony komplement, z drugiej pewna presja – jak to odbierasz?

Takie słowa są bardzo miłe. Potrafię je przekuć na pozytywną energię, bo bardzo mnie motywuje, jeśli ludzie we mnie wierzą. A już najważniejsza jest dla mnie duma moich rodziców. Ale zdecydowanych deklaracji, że na pewno wygram ten czy tamten wyścig, to nie lubię. Bo w sporcie nie ma nic za darmo. Moje rywalki pracują i chcą wygrywać tak samo mocno jak ja. Trzeba zachować pewien dystans.

Rafał Majka i Michał Kwiatkowski zrobili Polsce świetną reklamę w zawodowym peletonie, ty i Twoje koleżanki pracujecie na to samo w kobiecym kolarstwie. Zauważasz większe zainteresowanie dziewczynami z Polski?

No pewnie! Nawet nasz dyrektor sportowy pytał mnie niedawno, czy są jakieś młode polskie zawodniczki warte uwagi. Sposób postrzegania polskich kolarzy zmienił się bardzo. Kiedyś byliśmy szczęśliwi z samego miejsca w zawodowym zespole i to już był szczyt marzeń. Więc robiliśmy pokornie wszystko, co nam mówili, byle tylko to miejsce utrzymać. A teraz nie chcemy tylko być, chcemy wygrywać. Żebym była dobrze zrozumiana – dalej ciężko pracujemy i jesteśmy w stanie poświęcić się dla kogoś innego, dla liderki. Ale mamy też swoje ambicje. One są w sporcie bardzo ważne, bo bez nich nie da się rozwijać. Nie można się ograniczać, trzeba dążyć do celu.

Źródło: Lang Team