Wraz z odejściem Marcela Kittela do zespołu Etixx – Quickstep, zakończyła się wojna o sprinterską sukcesie w zespole Giant – Alpecin. Mimo to, John Degenkolb nie wierzy, że sytuacja w jego ekipie zmieni się o 180 stopni.

Wąsaty Niemiec, w ostatnim sezonie był zdecydowanie najlepszym specjalistą od szybkich końcówek w fabrycznym zespole Gianta. W odróżnieniu do Kittela, który ma za sobą bardzo słaby sezon, Degenkolb odniósł 6 zwycięstw, w tym dwa triumfy podczas wiosennych klasyków Mediolan – Sanremo i Paris – Roubaix.

Odejście Marcela zmieni charakter zespołu, bowiem straciliśmy jednego z najlepszych sprinterów na świecie. Dopiero po czasie dowiemy się jak wiele dla nas znaczył. Dla mnie niewiele się zmieni, ponieważ nie miałem wielu okazji ścigać się razem z Marcelem. Przez kilka poprzednich sezonów, jedynym klasykiem, do którego mój kolega się przygotowywał było Scheldeprijs. W pozostałych wyścigach jednodniowych to ja byłem liderem. Myślę, że wiosna niewiele się zmieni. – powiedział ulubieniec kibiców zza naszej wschodniej granicy.

Niewykluczone, że w sezonie 2016 Degenkolb będzie miał przyjemność znów powalczyć w legendarnym Tour de France. Oprócz tego jego celem będzie z pewnością obrona wiosennych skalpów oraz wygranie kilku etapów w najważniejszych wyścigach w kalendarzu.