Ból pojawiający się w dolnej części pleców to jeden z częstszych problemów z jakimi borykają się kolarze.

Diagnoza i zalecenia, którą stawiane są najczęściej to „za słabe mięśnie grzbietu, które trzeba wzmocnić”. Czy jest tak w rzeczywistości? Odpowiedz jest prosta – nie. Dlaczego? Otóż osłabienie mięśni, a już tym bardziej ból, nie wynika nigdy z niewytrenowania, dlatego wzmacnianie grzbietu nie przyniesie nam ulgi i wątpliwe jest, by zwiększyła się siły mięśni grzbietu. Dlaczego tak się dzieję?

Deficyt siły mięśniowej spowodowany jest najczęściej problemem w rekrutacji odpowiednio dużej ilości włókien mięśniowych, wynikającej z zaburzeń aktywacji odpowiednich receptorów znajdujących się w tkankach miękkich. Za taki stan rzeczy odpowiedzialne będą zmiany w ustawieniu włókien tkanki łącznej. Jak do tego dochodzi? Jeśli spędzamy wiele godzin na rowerze w pozycji siedzącej, pochylonej, a przez resztę dnia siedzimy za biurkiem, to nie dziwmy się, że nasze ciało się buntuje.

Do żadnej z tych pozycji organizm ludzki nie został przystosowany. Mięśnie pośladkowe średnie, pośladkowe wielkie, mięśnie głębokie pośladka i struktury koordynujące ich pracę pozostają w ciągłym rozciągnięciu. Organizm chcąc zapobiec uszkodzeniu tych struktur będzie usztywniał je powodując dezorganizację włókien kolagenowych. Takie usztywnienie czy zrost spowoduje ograniczenie w przesyle informacji do mózgu i ograniczenie w rekrutacji ilości włókien mięśniowych – stąd właśnie osłabienie. Ból natomiast będzie spowodowany niemożnością adaptacji receptorów bólowych do zmieniającego się napięcia tkanki łącznej wyżej opisanych struktur. 

Czy zatem ćwiczenia siłowe struktur, w których znajduję się jakiś problem jest dobrym pomysłem. Znajomość fizjologii pozwala jednoznacznie stwierdzić, że nie. Co zatem robić jeśli nie wzmacniać? Oczywiście najlepszym pomysłem jest to by nie doprowadzać do sytuacji, w których nasz organizm tworzy zrosty w tkance łącznej. Czyli najczęściej jak to jest możliwe zmieniać pozycje w trakcie pracy, tak aby poruszać się w jak największej ilości stawach, w jak największym zakresie ruchu. I przychodzi nam na pomoc zwykła gimnastyka poranna. Co jeśli mamy już jakiś problem? Najlepiej udać się do specjalisty, który powinien sobie poradzić z takimi problemami bardzo szybko. Jeśli jednak nie mamy na to czasu lub możliwości? Należy starać się przebudować nasz organizm przez zajęcia typu Fascial fitness, joga, pilates czy inne formy treningu funkcjonalnego. Dobrym rozwiązaniem może być też foam roller, o którym szczegółowo pisałem w lipcu (>tutaj). Pamiętać należy jednak, że taki proces trwa długo, a ćwiczenia należy wykonywać regularnie. Więc jeśli myślicie, że wystarczy pochodzić trochę na tego typu zajęcia w okresie od października do listopada to mam złą wiadomość – może się to nie udać.

Mechanizmy, które opisałem wyżej, przedstawiłem w sporym uproszczeniu bez wdawania się w zawiłości fizjologii i anatomii. Podsumowując jeśli doskwiera ci ból dolnej części pleców nie staraj się wzmacniać pleców na siłowni bo to nic nie da. Udaj się do specjalisty, lub staraj się sam przemodelować swój organizm. Gdy nie masz problemu bólowego dbaj by twój organizm miał jak najwięcej ruchu w jak największej ilości płaszczyzn.

Masz pytania, napisz:

omiotek@blfizjoterapia.pl
www.blfizjoterapia.pl
www.zostanswoimtrenerem.pl