fot.

Złoty medal Mistrzostw Świata w Richmond zdobył Peter Sagan, ale bohaterami wieczoru byli również pozostali medaliści. Co mieli do powiedzenia?

Michael Matthews (Australia, srebrny medal):

W końcówce Heinrich Haussler i Simon Gerrans byli ze mną. Heinrich wykonał wielką robotę próbując dociągnąć nas do Sagana, ale pracował cały wyścig, by utrzymać mnie w dobrej pozycji, więc nie miał już zbyt wielu sił. Heinrich wykonał dzisiaj wspaniałą robotę i unikał kłopotów, by dobrze mnie ustawić, a to jest bardzo ciężka praca. Jestem mu bardzo wdzięczny.

Haussler pracował, ale Gerrans także starał się wygrać. Konflikt interesów liderów Australii?

Myślę, że z Simonem walczyliśmy ze sobą. Mieliśmy dwóch liderów i tak to wyszło. Oczywiście, wolałbym mieć pełne wsparcie, ale tak bywa, gdy przyjeżdża się z dwoma liderami.

Australijczyk walczył w ardeńskich klasykach, ale wczorajsza trasa była brukowana. Pojawi się nowy faworyt wyścigu dookoła Flandrii?

Wyścig bardzo mi się podobał. Nigdy wcześniej nie miałem okazji jechać okrążeń z brukowanymi podjazdami. Trasa przypominała Flandrię i byłe naprawdę ciekawa. Niestety, nie udało się wygrać.

Przyjechałem po złoto i byłem w wystarczającej formie, by zwyciężyć, ale Sagan odjechał na podjeździe i nie byliśmy w stanie go złapać. Byłem na piątym albo szóstym miejscu kiedy zaatakował i nasza grupka puściła mu koło. Myślałem, że pozostali zaraz go złapią, ale tak się nie stało. Liczyłem na to, że dogonimy go w ostatnich trzech kilometrach, ale w tak trudnym wyścigu chyba trochę Sagana nie doceniliśmy. Wciąż jednak bardzo się cieszę, że wygrał!

Ramunas Navardauskas (Litwa, brązowy medal):

Jestem bardzo dumny, szczęśliwy z trzeciego miejsca. To najlepszy wynik w historii Litwy. Jestem szczęśliwy, że mam medal, szczęśliwy, że mogę go przywieźć do kraju, rodziny i drużyny.

Dziennikarze zapytali uradowanego Litwina o porównanie medalu z sukcesem etapowym w Tour de France, który osiągnął w 2014 roku.

Mistrzostwa świata są wyścigiem jednodniowym, a jeśli zdobywasz medal, to jest to wspaniałe osiągnięcie. Trofeum może wisieć na twojej ścianie do końca życia. Myślę, że to znaczy więcej niż wygranie etapu Giro czy Touru. To większe wydarzenie, mistrzostwa świata to mistrzostwa świata.

Czego potrzeba do wywalczenia medalu Mistrzostw Świata? Cierpliwości.

Wyścig był bardzo trudny. Do przedostatniego okrążenia jechałem za 50 chłopakami, którzy ciągle walczyli na czele i ciężko było znaleźć się w dobrym miejscu. Dwa okrążenia przed końcem nie widziałem możliwości finiszowania. Myślałem, że jeśli pójdą mocniej, to nie będę miał okazji do sprintu. Było ciężko i bardzo się cieszę, że byłem wystarczająco mocny, by załapać się do trójki.

Australijczycy mieli trzech reprezentantów pod koniec, Belgowie byli blisko. Alexander Kristoff był gotów do sprintu. A ja po prostu starałem się jechać z nimi i zobaczyć jak to wyjdzie. W końcówce było dużo podziałów i nie wiedziałem czy dojedzie grupa czy pojedynczy kolarze. Po prostu siedziałem i czekałem na sprint. Mogłem tylko czekać. Czekać, a potem dać z siebie wszystko.

fot. Tim de Waele/TDW