Trójka bohaterów tegorocznego wyścigu miała zdecydowanie mieszane uczucia na mecie dwudziestego etapu.

Tom Dumoulin:

W tym momencie jestem po prostu zawiedziony. Jutro będę dumny, ale dzisiaj jestem po prostu zawiedziony. Czułem się źle daleko przed Morcuera. Byłem pusty, nie miałem nóg. Wiedziałem, że jest po sprawie, ale walczyłem jak tylko potrafiłem. Trzeba się z tym pogodzić.

“Purito” Rodriguez:

Początkowo myślałem, że nie mogę stracić za dużo czasu, nawet jeśli nie byłem w stanie podążyć za Quintaną i Majką. Bałem się, jak różnica zaczęła jednak rosnąć, gdy spotkali swoich kolegów – 30 sekund, 40 sekund, 50…

Marzyłem o ataku na Aru kiedy jeszcze byłem na stole masażysty przed etapem. Zająłem drugie miejsce, wygrałem etap, byłem przez chwilę liderem i zdobyłem dwie koszulki – punktową i kombinowaną (zakładając, że nie będzie zmian w tych klasyfikacjach na ostatnim etapie), to wciąż spektakularny wynik.

Utrata koszulki tak późno jest bardzo bolesna. Pamiętam kiedy Alberto zabrał mi prowadzenie na Fuente De, ale przynajmniej Tom stracił wygraną będąc młodszym niż ja wtedy. Musi być bardzo dumny z tego, co osiągnął. Nie miałem wsparcia ekipy w końcówkach. Gdyby miał jednego kolarza więcej w górach, to mógłby przetrwać. Musi się zastanowić co jest w stanie dokonać w przyszłości.

Kluczem dla Astany było odizolowanie Dumoulina, wprowadzenie go w zbyt ciężką dla niego sytuację. Myślę, że obaj zasłużyli na wygraną.

Fabio Aru:

Moi koledzy i moja drużyna byli bardzo zmotywowani, by oddać cios, który wczoraj przyjęliśmi. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Chciałem zaatakować na przedostatnim podjeździe. Nie zapomniałem, że Alberto Contador jest moim idolem i on wie, jak atakować z dużej odległości, tak jak my to zrobiliśmy dzisiaj.

W wyścigach do lat 23 nauczyłem się, że wyniki nie są pewne, dopóki się nie dojedzie do mety. Starałem się zachować spokój wczoraj wieczorem. Wczoraj Alessandro Vanotti miał kraksę, ale pomimo tego wystartował. Paolo Tiralongo upadł na drugim etapie, założono mu 18 szwów, a on i tak chciał jechać dalej. To pokazało mi, że trzeba walczyć do samego końca.

fot. getty images