Po nieco słabszej jeździe indywidualnej na czas przyszedł ciekawy osiemnasty etap, na którym Rafał Majka pokazał, że jeszcze nie złożył broni.

Zawodnik Tinkoff-Saxo starał się odrobić straty poniesione dzień wcześniej i przyspieszał na ostatnim podjeździe. Jest bardzo zmotywowany, by w niedzielę znaleźć się na podium.

Czułem się źle po wczorajszej jeździe na czas, ale dzisiaj byłem bardzo zmotywowany i powiedziałem sobie, że muszę spróbować. Teraz psychicznie czuję się znacznie lepiej niż 24 godziny temu, a to jest bardzo ważne. Liczę na to, że w sobotę będę miał tak samo dobre nogi jak dzisiaj. Jeśli tak będzie, to będę atakował – etap będzie szalony z wieloma atakami, ale moim celem jest podium w Madrycie. Próbowałem dzisiaj, ale niewielkie różnice pokazują jak równi są kolarze z czołówki klasyfikacji generalnej. Dam z siebie wszystko.

Dzisiaj podążyłem za wieloma atakami i sam też próbowałem. Udało mi się uzyskać niewielką przewagę po jednym z przyspieszeń, ale podjazd nie był wystarczająco ciężki, by zrobić różnicę wśród najlepszych.

Jednym z bohaterów osiemnastego etapu był również główny pomocnik Rafała, Paweł Poljański. Najpierw znalazł się w ucieczce, a potem był w stanie pomóc swojemu liderowi.

Przed startem ustaliliśmy, że powinienem załapać się w ucieczkę albo zostać przy Rafale. Kiedy wielu kolarzy zaatakowało, zdecydowaliśmy, że pojadę z nimi i spróbuję wygrać etap albo utrzymam się na czele, jeśli Rafał będzie mnie potrzebował. Kiedy Roche i Zubeldia zaatakowali na ostatnim podjeździe, nie czułem się tak dobrze jak we wcześniejszych dniach. Bolał mnie brzuch i nie byłem w stanie za nimi podążyć. Wiedziałem jednak, że Rafał mnie dogania i postanowiłem pracować dla niego na zjeździe i płaskim odcinku przed metą. Widziałem, że Rafał dobrze się czuł, ale grupa liderów była zbyt mocna, by się podzielić. Musimy pozostać zmotywowani tak jak dzisiaj i spróbować zyskać trochę czasu w piątek i sobotę.

fot. Tinkoff-Saxo