Cóż to było za ściganie! Królewski etap tegorocznej Vuelty zdał egzamin, porządnie dzieląc peleton i dając kibicom piękny spektakl. Zdecydowanie najszczęśliwsi byli dziś kolarze Astany, którzy zajęli dwa pierwsze miejsca i zdobyli koszulkę lidera. W znacznie gorszym nastroju był za to Chris Froome, który pożegnał się z szansami na końcową wygraną. Poniżej prezentujemy kompletne wypowiedzi największych gwiazd hiszpańskiego wyścigu.

Mikel Landa:

Zdedycowałem, że to musi być mój dzień. Potrzebowałem zwycięstwa i wiedziałem, że to dziś muszę tego dokonać. Dlatego też postanowiłem uciec. Trzy dni temu straciłem jakiekolwiek szanse na walkę w klasyfikacji generalnej. Aby się odbudować, potrzebowałem wielkiej szarży. Po krótkim okresie smutku, znów cieszyłem się jazdą. Końcówka finałowego podjazdu była niesamowicie ciężka. Kiedy przejechałem pod banerem postawionym 5 kilometrów przed metą, zdałem sobie sprawę, że jestem w stanie wygrać. Mimo to, ostatnie 3000 metrów było najtrudniejszym fragmentem trasy w moim życiu. Cieszę się, że Fabio zdobył koszulkę lidera. Liczę, że uda nam się ją utrzymać do samego końca.

Chris Froome:

Wszystko co mogłem zrobić po kraksie, to jechać swoim tempem. Teraz, po przejechaniu linii mety, nadal odczuwam skutki upadku. Z pewnością, po powrocie do hotelu poddam się rutynowym badaniom. Bez wątpienia straciłem sporo sił. Moim celem nie była walka z najlepszymi, ale dotarcie do mety. 

Fabio Aru:

Chciałem pojechać swój własny wyścig. Kiedy zobaczyłem, że pozostali faworyci patrzą na siebie i nie chcą nadawać tempa, postanowiłem zaatakować, dając z siebie wszystko co mogłem. Chcę wspólnie z zespołem zrobić ten wyścig tak trudnym, jak tylko będzie to możliwe. Myślę, że dzisiaj się udało.

Tom Dumoulin:

Zrobiłem co mogłem i myślę, że mogę być zadowolony ze swojej postawy. Kiedy na trzecim podjeździe Astana podkręciła tempo, byłem bliski puszczenia koła. Na szczęście zdołałem utrzymać się w czołówce. Los również mi dziś nie sprzyjał. Kiedy męczyłem się ze zdjęciem pelerynki, peleton podzielił się na kilka części, co zmusiło mnie do pogoni. Z pewnością nie pomogło mi to w końcówce, kiedy widziałem przed sobą swoich głównych rywali w walce o koszulkę lidera. Nie chcę się jednak tłumaczyć, bo przeciwnicy byli po prostu nieco silniejsi. Mimo to udowodniłem, że nauczyłem się jeździć po górach. Poza tym nadal jestem trzeci w generalce i nie mam zamiaru się poddawać. Do przejechania zostało jeszcze kilka etapów na których stracę trochę czasu, lecz nadal będę starał się powalczyć o wygraną.

fot. teamgiantalpecin.com