Moreno Moser, zwycięzca Tour de Pologne z 2012 roku, w wywiadzie dla ciclismo.it wypowiedział się na temat naszego narodowego wyścigu. Zapowiada też walkę w tegorocznej edycji Touru.

Mam stąd wspaniałe wspomnienia. 2012 rok był moim pierwszym wśród zawodowców, a już przed przyjazdem do Polski wygrałem dwa wyścigi. Tour de Pologne był jednak prawdziwą trampoliną do wielkiego ścigania, to tutaj dałem się poznać szerszej publice. Wygranie dwóch etapów i klasyfikacji generalnej wyścigu World Tour już w debiucie nie było łatwe. Zdobycie żółtej koszulki przyszło po wspaniałym pojedynku pomiędzy mną, a Michałem Kwiatkowskim.

Czuję się dobrze, forma już jest niezła, a wciąż rośnie. W tym roku wróciłem do sukcesów – dwa tygodnie temu wygrałem etap w Tour of Austria, zająłem też trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej. W czerwcu byłem drugi w mistrzostwach Włoch w jeździe indywidualnej na czas. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Zbyt długo szukałem kolejnych wygranych. Ostatnie sukcesy dały mi jednak dużą pewność siebie i możliwość optymistycznego spoglądania w kierunku reszty sezonu, zaczynając od Tour de Pologne.

Podoba mi się trasa tegorocznego wyścigu. Pierwsza część nie jest zbyt wymagająca, trzy początkowe etapy raczej będą przeznaczone dla sprinterów. Trudności zaczną się wraz z czwartym odcinkiem, z metą w Nowym Sączu. Myślę jednak, że końcowa klasyfikacja ułoży się na etapach do Zakopanego i Bukowiny Tatrzańskiej oraz na czasówce w Krakowie. Niedługo dowiem się jakie będę miał zadania w tym wyścigu. Jestem w stanie walczyć o końcową wygraną, ale moim osobistym minimum będzie pokazanie się na przynajmniej jednym etapie.

Jestem bardzo związany z Tour de Pologne. Tak jak mówiłem, moje pierwsze wielkie zwycięstwo odniosłem właśnie tutaj. Polscy kibice zawsze byli do mnie ciepło nastawieni, tutaj odczuwa się wielką miłość do kolarstwa. Dodatkowo mój wujek Francesco i Czesław Lang razem się ścigali, a teraz się przyjaźnią. W czerwcu tego roku brałem udział w pierwszej edycji Tour de Pologne Challenge Trentino – maratonie z metą na Passo Pordoi. Wielu Polaków uczestniczyło w tym wydarzeniu. Ja, mój wujek Francesco, mój kuzyn Ignazio oraz Czesław Lang jechaliśmy razem pośród setek fanów. To było wspaniałe doświadczenie, zdecydowanie warte powtórzenia!