Każdy z nas kiedyś próbował zgadnąć co wydarzy się na Tour de France. Zdarza się, że kraksa czy zwykła słabość kolarza sprawia, że nasze przewidywania mogą wylądować w koszu.

Prognozowanie wydarzeń podczas Touru jest bardzo ciężkie, co cieszy rynek bukmacherów w Europie. Największe firmy zajmujące się hazardem zatrudniają zawodowców, którzy potrafią wyliczyć prawdopodobieństwo końcowego podium, zwycięzców koszulek, etapów czy nawet przypadków losowych jak kraksy czy pomylenie drogi.

Czego możemy się od nich nauczyć? Velonews.com rozmawiało z Romainem Langiem z PaddyPower.com i Michaelem Pettem z Unibet.com o profesjonalnym wyliczeniu szans faworytów.

Sztuka, a nie nauka

Pierwszą ustaloną rzeczą jest brak jakiegokolwiek algorytmu. Zamiast używać wzorca analityk musi polegać na swojej wiedzy na temat danej dyscypliny sportu. Taka osoba musi być rowerowym szaleńcem z dokładną wiedzą na temat zawodników, trasy czy historii kolarstwa.

Romain Lang obserwuje sport od ponad 20 lat. Zazwyczaj ogląda w telewizji większość wyścigów World Tour, a poza tym śledzi świat sportu w międzynarodowych serwisach. W przeciwieństwie do większości fanów Lang zapisuje swoją wiedzę i doświadczenia w bazie danych, by dzięki temu ustalać szanse na różne zdarzenia podczas wyścigów.

Kiedy nadchodzi czas na ocenę szans kolarza, Lang rozważa następujące czynniki, które rozpisuje od najważniejszego do najmniej ważnego: ostatnie wyniki, ogólne atuty zawodnika, trasę Touru, motywację kolarza, kontuzje, podejrzenia o doping oraz ewentualne powiązania polityczne i drużynowe.

Przykładowo Lang uważa, że próba odebrania licencji Astanie może mieć znaczenie dla szans Vincenzo Nibalego.

Takie rzeczy wpływają na morale kolarzy. Niektórzy zawodnicy różnie się prezentują zależnie od sytuacji.

Szanse ciągle się zmieniają

Wielu bukmacherów otwiera zakłady na przyszłoroczny wyścig zaraz po zakończeniu zmagań w obecnym wyścigu. Już wtedy firmy oceniają szanse na podstawie tegorocznych wyników. Oczywiście liczby zmieniają się kiedy organizatorzy ogłaszają trasę, następnie w trakcie sezonu. W końcu ulegają codziennym skokom podczas wyścigu.

Przykładowo wiele stron oceniało szanse Christophera Froome’a (Sky) na końcową wygraną na 36.36%. Po trzecim etapie, na którym Kenijczyk założył żółtą koszulkę szanse wzrosły do 50%.

Wyniki z czerwca mają ogromne znaczenie

Nie jest sekretem, że Criterium du Dauphine i Tour de Suisse są arenami głównych przygotowań dla faworytów Tour de France. Te dwa wyścigi oraz Route du Sud i Tour of Luxembourg mają największe znaczenie dla szans kolarza w Tour de France. Końcowa wygrana, wygrane etapy czy nawet imponująca walka wpływają na późniejsze kursy u bukmacherów.

Wygrana Froome’a w Dauphine wywindowała go na pierwsze miejsce wśród większości bukmacherów. Imponująca wygrana Thibaut Pinota (FDJ) na piątym etapie Tour de Suisse przyniosła mu 3.85% szans na końcową wygraną w Wielkiej Pętli, zaraz przed Joaquimem Rodriguezem (Katusha), Tejayem van Garderenem (BMC) i Jean-Christophe Peraudem (Ag2r).

Czerwiec nie zawsze jednak wpływa na oceny. Wygrana Alberto Contadora (Tinkoff-Saxo) w Route du Sud nie zmieniła poglądów analityków, że Hiszpan nie zdoła się zregenerować po Giro d’Italia. El Pistolero rozpoczął wyścig mając 22.22% szans na wygraną. Po niewielkiej stracie zanotowanej w poniedziałek liczby wskazywały już tylko 16.7%.

Pagórkowate etapy są dobre do obstawiania

Co się dzieje jeśli prognozy upadają już w początkowej fazie wyścigu? Lang sugeruje stawianie na pagórkowate etapy, takie jak 8, 13, 14 oraz 16. Jazdy indywidualne na czas, finisze na szczytach czy sprinty są dość łatwe do obstawienia. Niewysokie góry sprawiają, że analitycy nie śpią w nocy. Dlaczego? Lang twierdzi, że różne informacje wpływają na oceny, nawet takie jak fakt, że trasa przebiega przez ojczyste miasto danego kolarza czy wypowiedzi zawodników na temat ewentualnych ataków.

Czasem naprawdę nie wiem jak ocenić szanse, ale zazwyczaj mam dobre pojęcie.

Artykuł pochodzi z velonews.com