Katarzyna Niewiadoma, zawodniczka Rabobank-Liv Woman Cycling Team, odniosła wielki sukces wygrywając wyścig w Kraju Basków – Euskal Emakumeen Bira. Specjalnie dla naszosie.pl Kasia opowiedziała o tym starcie i nie tylko..

Zacznijmy od niedawno zakończonego wyścigu – Euskal Emakumeen. Niewątpliwie jest to jeden z największych sukcesów w Twojej karierze, który nie został okraszony zwycięstwem etapowym. Czy pomimo wygranej w klasyfikacji generalnej i górskiej odczuwasz niedosyt?

Oczywiście!! Strasznie chciałam wygrać jeden z etapów, niestety nie udało się! Wciąż brakuje mi tej szybkości, dzięki której mogłabym pokonać takie zawodniczki jak Emma…  Ale nie tracę nadziei, wciąż sporo fajnych wyścigów przede mną!

Szybkość jest elementem nad którym najbardziej aktualnie pracujesz, czy pozostajesz przy fantastycznych umiejętnościach jazdy w górach, żeby gubić rywalki na podjazdach oraz nie tracić na płaskich finiszach?

Obecnie staram się pracować nas każdym aspektem! W moich treningach nie brakuje elementów szybkościowych, ale sporo czasu poświęcam też jeździe w górach. Nie chcę być specjalistką tylko w jeździe po górach, bo niewiele jest wyścigów czysto górskich. Oczywiście nigdy nie będę sprinterką, ale chce finiszować na tyle dobrze, by wygrywać z małych grupek.

Podobnie jak Twoja przyjaciółka – Pauline Ferrand-Prevot?

Nie, nie chcę być jak ktoś. Wolę pozostać sobą i mieć swój własny styl jazdy!

Czy teraz, po wygranej w Kraju Basków, oczekiwania na Igrzyska Europejskie w Baku wzrosły?

Oczywiście chciałabym pojechać jak najlepiej wyścig w Baku. Wiem, że trasa nie jest dla mnie idealna, ale na pewno dam z siebie wszystko, gdy dojdzie do finiszu. Myślę, że naszą najmocniejszą kartą będzie Gienia Bujak.

Zaraz po Igrzyskach Europejskich odbędą się Mistrzostwa Polski w Strzelinie-Kondratowicach oraz Sobótce. Jedziesz po złoto w obu konkurencjach?

Startuję w jeździe indywidualnej na czas oraz w wyścigu ze startu wspólnego. Niestety czasówka trochę mnie zawiodła – myślałam, że trasa będzie taka sama jak w 2013 roku. Niestety okazało się, że jest inna i moje nastawienie się zmieniło. Na pewno nie nastawiam się na złoto. W wyścigu ze startu wspólnego moim marzeniem jest wygrać i reprezentować biało-czerwoną koszulkę na międzynarodowych wyścigach.

Jak wygląda sytuacja w grupie? Możemy się spodziewać kolejnych wyścigów z Tobą w roli liderki ekipy?

Nigdy nie miałam przydzielonej jednej roli, żadna z nas tak nie ma. Przed każdym wyścigiem rozmawiamy szczerze o tym, jak każda z nas się czuje i czego oczekuje. Po takich odprawach decydujemy kto jest liderką.

Jakie masz plany na dalszą część sezonu?

Przede wszystkim Giro Rosa – to jeden z najważniejszych wyścigów w moim kalendarzu. Zdecydowanie chciałabym tam wygrać jeden z ostatnich, górskich etapów. Niestety, mój plan nie przewiduje startu w Górskich Mistrzostwach Polski w Przesiece.

Oczywiście życzymy zwycięstw i dobrej formy! Dziękuję bardzo za rozmowę!

Dziękuję również i pozdrawiam!

Rozmawiał Michał Kapusta

Foto: Rabobank Liv