W środę z Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa odeszła kolejna drużyna – po Lampre-Merida oraz Bardiani, tym razem na taki ruch zdecydowała się ekipa Lotto-Jumbo. Wszystkie trzy wydarzenia łączył jeden hormon – kortyzol.

Pierwsza z szeregu MPCC wystąpiła Lampre-Merida. Pomimo wcześniejszych wydarzeń, które mogły ukazywać chęć współpracy drużyny z tą organizacją (m.in. wyłączenie Chrisa Hornera z zeszłorocznej Vuelty), czarę goryczy przelał powrót do ścigania Diego Ulissiego. Według przepisów Ruchu kolarz zawieszony dłużej niż pół roku, musi odbyć dodatkową karę zanim wróci do ścigania. By umożliwić szybszy powrót do peletonu utalentowanemu kolarzowi, drużyna Przemysława Niemca zdecydowała się odejść z MPCC.

Następne było Bardiani, które zostało oskarżone o doping bez możliwości obrony. W trakcie Giro d’Italia MPCC opublikowało wiadomość o zbyt niskim poziomie kortyzolu u dwóch zawodników tej drużyny, co opinia publiczna postrzegała jako nielegalne wspomaganie. Wobec niesprawiedliwego potraktowania oraz chęci utrzymania dobrego imienia zespołu, włodarze Bardiani opuścili Ruch na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa.

Ostatnią grupą, która zakończyła swoje członkostwo w MPCC jest Lotto-Jumbo. Holenderska drużyna podjęła takie kroki po tym, jak z udziału w Giro d’Italia został wykluczony George Bennett. Podobnie jak Lampre, w przeszłości Lotto (wtedy Belkin) podejmowało decyzje zgodne z przepisami MPCC – w 2013 z udziału w Vuelcie został wyrzucony Theo Bos. W obu przypadkach regulacje UCI umożliwiały start, jednak prawa MPCC były bardziej rygorystyczne.

Niski poziom kortyzolu może zostać wywołany przyjmowaniem kortykosteroidów zawartych w lekach na wiele schorzeń – od astmy po problemy skórne. Jednocześnie tego typu medykamenty mogą ułatwiać oddychanie, zrzucanie wagi czy regenerację. Według przepisów UCI kolarze mogą ścigać się z niskim poziomem kortyzolu, potrzebują jedynie wyjątku terapeutycznego (TUE). W MPCC tego typu dokument nie obowiązuje, dlatego kolarz, który potrzebuje leczenia kortykosteroidami jest automatycznie wykluczany ze ścigania na czas 8 dni.

Właśnie z powodu nieporozumień na temat kortyzolu wszystkie trzy drużyny zdecydowały się opuścić MPCC. Jest to jedyna organizacja, która może zawiesić kolarza bez ryzyka pozwu. Dzieje się tak dlatego, że zarówno członkostwo jak i wspomniane wykluczenia są dobrowolne – jeśli drużynie nie podobają się zasady działania MPCC, może w każdej chwili opuścić Ruch. Trzy ekipy podjęły te kroki w ciągu roku, co może osłabić fundamenty organizacji, jednak daleko jeszcze do obalenia Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa.

Michał Kapusta